sobota, 30 marca 2013

Rozdział 27

- No bo usłyszeliśmy krzyki. - powiedzieli cały czas przestraszeni.
- Aha.- Odpowiedziałam
- A no i szykujcie się, bo jeszcze dwie godziny do Naszego ślubu. - powiedział Louis
- No dobrze, dobrze. - odpowiedziałam odpychając od Siebie Niall' a.
Wstałam z łóżka, odłożyłam książkę i poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic, słuchając przy tym piosenki: One Direction - Over Again. Wyszłam, owinęłam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy, nagle usłyszałam jak drzwi się uchyliły ujrzałam w nich blond główkę. Od razu wiedział, że to Niall.
- Wykąpałaś się ? -  wyszeptał
- Tak - odpowiedziałam odwracając się do lustra, by rozczesać włosy.
On wszedł, usiadł sobie na koszu z ubraniami i Mi się przyglądał. Ja uczesałam włosy, posmarowałam się kremem i umyłam zęby po raz piąty w tym dniu. Wyszłam z łazienki, sięgnęłam do torby z kupionymi ubraniami. Włożyłam to:





Gdy po 10 minutach z łazienki wyszedł Niall zatrzymał się i patrzył na Mnie tak jakby ukazał mu się anioł. Powiedział:
- Ślicznie wyglądasz, jesteś piękna.
- Nie prawda. - odpowiedziałam
- Niemów tak. - powiedział
- No dobrze może dla Ciebie jestem piękna, a teraz to Ty okaż jaki garnitur sobie kupiłeś. - powiedziałam
Oparłam się o ścianę, czekałam kiedy się ubierze, nie musiałam czekać długo. Ubrał się w to:


- Wyglądasz ślicznie. Do twarzy Ci w niebieskim krawacie. - powiedziałam


Zeszliśmy na dół nie mogłam uwierzyć jak przepięknie wyglądała Julka z Louis' em. Tak wyglądali:
Pierścionek miała prześliczny w serduszko, włosy w koka, buty na szpilkach i przepiękną suknię.


Karolina była ubrana w:



A Zayn:
 -Wyglądacie ślicznie wszyscy. - powiedziałam
- Wy też. - odpowiedziała Julka
- No bez przesady to Wy dzisiaj najśliczniejsi. - powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam.
Za 30 minut miał odbyć się ślub. Wszyscy już byli w kościele My z Karoliną i Zayn' em siedliśmy razem w ławce. Zaczął się ślub. Ksiądz odprawiał Mszę Świętą i mówił co przysięgnąć sobie muszą Julka i Louis. Po godzinie zaczęła grać ta muzyka co zawsze pod koniec ślubu w kościele. Wyszliśmy za Państwem Młodym. Złożyliśmy życzenia Julce i Louis' owi. Przeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do zamówionego lokalu przez Louis' a. Czekaliśmy tam na Nich z Ich rodzicami. W końcu przyjechali. Weszliśmy na salę, naprawdę duża była, no bo w końcu zaprosili dużo gości. Zaczął się obiad, potem rozpoczęcie tańca prze Prę młodą. A po Nich każdy zaczął tańczyć, najpierw szalone tańce, potem przerwa. Wyszłam się przewietrzyć i przejść po parku obok lokalu. Było pięknie, godzina 18:00, dwie godziny minęły od pobytu w lokalu. Chodziłam Sobie potym parku dość długo. Patrzyłam na dzieci bawiące się na placu zabaw...
                                                                       *Julka*
Jestem tak szczęśliwa. Pobrałam się z moim ukochanym. Kocham Go całym serduszkiem. Jestem szczęśliwa.
- Słonko - powiedział Louis
- Tak ? - zapytałam
- Mam dla Ciebie taki mały prezent. - powiedział i złapał Mnie za rękę.
Wyszliśmy za lokal, a tam stało coś dużego, przykrytego jakimś kocem .
- I Ty mówisz, że małą niespodziankę ? - powiedziałam
- No tak. Podoba Ci się ? - zapytał ściągając koc z tego przedmiotu.
Stało tam piękne Czerwone Ferarri.
- Jejku Louis nie wiem co powiedzieć. Piękne, ale Ja nie mam jeszcze prawa jazdy. - powiedziałam
- To samochód zaczeka nie bój się. Nie ucieknie, a teraz chodź wracamy do lokalu. - powiedział i załapał Mnie za rękę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz