sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 5

Weszłam do swojego pokoju wyszłam na balkon. Pomyślałam: " No i co Ja teraz zrobię ? ", " Może wrócę do domu ", " Nie, bo mówiłam mamie, że będę przychodzić tylko po ciuchy ". A tu zamną poczułam dziwny zapach tak jak by ktoś mi chuchnął zapach papierosa. A Ja w tedy pomyślałam:
" To Zayn. Czego One chce ? ".
- Czego chcesz ? - zapytałam.
- Niczego tak przyszedłem się upewnić czy nikomu nie powiedziałaś. - odpowiedział Zayn.
- Aha ! To możesz już iść. - Powiedziałam.
- No to idę. - powiedział.
Ja się rozpłakałam i uderzyłam ręką o drut i sobie rozcięłam aż po łokieć. Każdy usłyszał jak krzyknęłam: " Ał!!! ".A w tym czasie na dole:
- Pójdę zobaczę co się stało. - powiedział Harry.
- No to idź. - powiedziała Julka.
Poszedł wszedł do mojego pokoju i zawołał:
- Marlena !!! Ej szybko dzwońcie po karetkę.
- Jej ! Co się musiało stać ! Liam dzwoń po tę karetkę. - woła Julka.
- Co się stało ?! Ojej Marla !! - wykrzyczała. - Tobie cała ręka krwawi.
- Już zadzwoniłem. O mój Boże ! - Krzyknął wystraszony. - Będzie już za chwilę.
- Co się stało ? - pyta Zayn.
- T... t... obie... nie...nie po...p...powiem ! - wykrzyczała przerywając Marlena.
- Czemu nie powiesz ? - zapytał Louis.
- Bo... Nie powiem wam dlaczego ! - krzyknęła.
- O przyjechała karetka ! - Powiedział Liam.
- Wy jedźcie samochodem, a Ja pojadę z nią. - powiedział Harry.
- Oki to ja prowadzę. - powiedział Louis.
Po 30 minutach wszystko jest w formie, tylko doktorzy wykryli, że ktoś nadmuchał Mi powietrza z tytoniu.
- I co wszystko dobrze ? - zapytała Julka.
- Tak dobrze. - powiedziałam.
Przyjechaliśmy do domu. Po dwóch dniach przyjechał Niall.
- Niall tak Mi Cię brakowało ! - krzyknęłam uradowana.
- Mi Ciebie też. - odpowiedział.
- A jak tam w Irlandii. - zapytałam.
- Dobrze. Mam coś dla Ciebie. - powiedział.
- Tak ? A co ? - zapytałam.
- Proszę. - powiedział.
- O super nowy telefon. Dziękuję Ci.- powiedziałam.
- Jesteś zadowolona ? - odpowiedział
- No jasne, że jestem. - Odpowiedział wskakując w Jego ramiona.
- Zrobić Ci coś na śniadanie ? - zapytałam
- Tak. Zgłodniałem. - powiedział.
Robiłam Mu śniadanie to złapał mnie za biodro i przyciągną do Siebie.
- I co już gotowe ? - zapytał
- Tak. Proszę. - odpowiedziałam.
- Dziękuję. - powiedział.
- Hej Niall.- przyszedł do kuchni Zayn.
- To Ja wychodzę. - powiedziałam.
- Co Jej się stało ? - zapytał Niall.
- Nie wiem.- odpowiedział.
- Już nie udawaj. - powiedział Harry i Louis.
- Czego mam nie udawać ? - zapytał.
- Czego ? Ty Ją całowałeś i to przez Ciebie bolała Ją głowa i sobie rozdarła rękę. - powiedział Harry. - I że wykręcałeś Jej rękę, żeby nam nie mówiła.- dodał Louis.
- Już wam powiedziała ?! - zdenerwowany powiedział.
- Nie wszystko słyszeliśmy. - powiedział Harry.
- Co ?! O czym Wy mówicie ?! - Zapytał Niall.
- No o tym co mówią. - Weszłam i powtórzyłam to co powiedzieli.
- Miałaś nic nie mówić. - powiedział Zayn.
- I co mnie to ! Nic Mi nie zrobisz. - wykrzyczałam Mu to prosto w twarz.
- Aha. To Ja idę.- powiedział wychodząc na dwór.
- Nic Ci się nie stało ? -zapytał
- Nic. - odpowiedziałam wycierając łzę.
Potem podeszłam i wtuliłam się w Niall' a.

1 komentarz:

  1. Em... no to od początku. Czytam, czytam i nie wiem, co się dzieje. Rozdział przepełniony dialogami, brakuje tu opisów. Rozmawiają o czymś i nagle: aha, to ja idę. Jakoś mogłabyś to zastąpić. I zdarzają Ci się niestety powtórzenia.
    Ale trzymam za Ciebie i Twoje opowiadanie kciuki, mam nadzieję, że mój komentarz jakoś Ci pomoże, a jak nie to olej ;)
    pozdrawiam http://could-freeze-this-moment-in-a-frame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń