- Zmęczeni, bo od razu uwierzę - powiedział z grymasem Harry.
- No właśnie. - poparł Go Zayn.
- O czym Wy w ogóle gadacie ? - zapytał zmęczona wtulając się w Niall' a, który już powoli usypiał.
- Niall nie uśnij nam tylko. - zażartował sobie Liam
- Daj Mu spokój. Niech sobie śpi. - powiedziałam ciągnąc Go po podłodze na górę.- Może, którys Mi pomoże co ? - zapytałam.
- To Ja Ci pomogę. - zgłosił się na ochotnika Harry.
- Dzięki. - powiedziałam.
No i z Jego pomocą byliśmy już na górze podziękowałam Mu i wciągnęłam Niall'a na łózko. Biedaczek już sobie spał. Ja pomyślałam: " Ach... Ten Mój Niall ". Położyłam się i wtuliłam się w Niego. Rano obudziły mnie jakieś krzyki nie rozumiała jakie to krzyki w stałam umyłam twarz zęby i uszy ubrałam się do szkoły i zeszłam zjeść śniadanie.
- Co tu się dzieje ? -zapytał widząc samych chłopaków bez Louis' a.
- Kłócimy się o to kto zwinął mi telefon. - powiedział Liam.
- Aha. A tak w ogóle to gdzie Julka przecież idziemy dziś do szkoły. - zapytałam
- Pewnie jeszcze śpi z Louis' em. - odpowiedział kwpiąco Zayn.
- To Ja pójdę ich obudzić, to znaczy tylko Julkę, bo Ona tylko idzie ze mną do szkoły.- powiedziałam
Poszłam na górę, weszłam do ich pokoju i co tam zobaczyłam to od razu wyszłam. Zbiegłam szybko na dół pożegnałam się z chłopakami, zabrałam szybko jakiś sok i wybiegłam szybko, ale zaraz potem krzyknął Niall:
- Zaczekaj dzisiaj Ja Cię odwożę.
- Aha.- odpowiedział uśmiechnięta.
- A tak to w ogóle co tam zobaczyłaś ?- zapytał
- No w sensie takim widział po rozwalane wszędzie ciuchy tak jakby tam tornado przeszło, ale te widziałam tam ciuchy Julki więc domyśliłam się co mogło się dziać więc wybiegłam i tak się właśnie tu teraz znajduję. - odpowiedziałam
- Aha. A my też tak kiedyś zrobimy ? - zażartował sobie Niall. A Ja od razu wybuchnęłam śmiechem.
- Ależ zażartował - powiedziałam śmiejąc się cały czas. Zanim się zorientowałam byliśmy już pod szkołą jak zwykle nie spóźniłam się. Pocałowałam w policzek Niall' a i się z Nim pożegnałam. Szłam do szkoły ciągle się śmiejąc, ale też zastanawiając się czy to nie byłby czasami dobry pomysł.
*Tym czasem w domu**Nagórze Julka i Louis*
- Julka... Julka... wstawaj miśku - mówił do Niej czule Louis.- Musisz do szkoły Marlene jest już dawno w szkole.
- Co ?!- krzyknęła. - I znowu się spóźnię.
- Ubierz się, zjedz, a Ja Cię zawiozę pod szkołę. - powiedział spokojnie.
- Dobrze. - odpowiedziała też już bardziej spokojniejsza.
- Louis możesz mi wytłumaczyć co w twoich kieszeniach od spodni robił mój telefon ? -zapytała śmiejąc się.
- Nie wiem. Ale wiem, że teraz to na pewno spóźnisz się do szkoły. - powiedział
- No to jedziemy. - powiedziała w siadając do auta.
I już po 7 minutach byli pod szkołą, jednak Julka zdążyła był do dzwonka.
- Julka!!! Julka!!- krzyczę, bo zauważyłam Ją przy Jej szawce.
- Czego ?- zapytała śmiejąc się.
- Niczego po prostu chciałam się przywitać, bo rano niemiałyśmy okazji.
- Aha słuchaj chciałabym z Tobą porozmawiać jak skończą się lekcje, pójdziemy do parku i porozmawiamy. Okej ? - zapytała
- Spoko. Zawsze dla mojej najeczki znajdę czas. - powiedział uśmiechnięta.
Nim się zorientowałyśmy było Już po lekcjach.
- No to co Julka idziemy ? - zapytałam
- No idziemy. - odpowiedziała Mi.
Wyszłyśmy powędrowałyśmy do parku tam usiadłyśmy na ławce i Juka zaczęła:
- Pamiętasz jak miałyśmy 11 lat ? - zapytała
- Tak pamiętam ale byłyśmy zakręcone. - odpowiedział z wielkim uśmiechem.
- Pamiętasz jak mówiłaś, że nigdy ich nie spotkasz i, że nigdy nie będziesz dziewczyną Niall'a ?
- Tak pamiętam. - powiedziałam
- No to w tedy jak rozmawiałyśmy to zawsze Cię pocieszałam i pamiętasz jak w szkole powiedziałam, że jak będziemy miały 18-stke to wyjedziemy do Wielkiej Brytanii i tam może spotkamy ich i może nawet zostaniesz Najlepszą przyjaciółką Niall' a, a tu co jesteś Jego dziewczyną.
- Tak pamiętam, jak co dziennie o to płakałam. Ale zawsze miałam cibie i zawsze dawałaś mi otuchy i szłam co dziennie jednym krokiem do przodu. - powiedziała wycierając łzy.
- Nie płacz teraz się wszystko układa. Chodź wrócimy do domu siądziemy koło naszych ukochanych i się w Nich wtulimy. - powiedziała. I poszłyśmy doszłyśmy do domu. Weszłyśmy do naszych pokoi odrobić lekcje i się przebrać. Potem zeszłyśmy się, żeby razem odrobić lekcje uznałyśmy, że tak będzie o wiele szybciej. I tak też było. W paru byłyśmy 30 minut, a lekcje skończyłyśmy o godzinie 13:30 więc byłyśmy w domu na 14:00 lekcje zajęły nam godzinę, a reszta czasu jest poświęcona tylko chłopakom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz