sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 4

- To Ja idę się ubrać. - powiedziałam.
- No to idź. - powiedział Niall.
W tym samym czasie Chłopaki poszli do kuchni:
- Co Wy robiliście tej nocy ? - zapytał Harry.
- No nic. - Odpowiedział Niall.
- Ta... jasne.- mówi z pogardą Zayn.
- No nic.- powiedział Niall.
- To co robiła w twojej koszuli ? - zapytał Louis.
W tym czasie na górze dziewczyny rozmawiają o chłopakach.
- No i jak było ? - zapytała Julka.
- No co jak ? No normalnie całowaliśmy się i tyle. - odpowiedziałam.
- No jasne - odpowiedziała z pogardą Julka.
- No tak. - odpowiedziałam
W końcu zeszłyśmy na dół, a tam czekało już śniadanie.
- No jesteście. - powiedział Liam.
- To smacznego - powiedziałam.
- A jak idziemy dzisiaj do kina ? - zapytał Louis.
- Do kina ? Super - Julka się ucieszyła.
A Ja nic nie powiedziałam i znowu bawiłam się śniadaniem.
- Czemu nie jesz ? -zapytał Harry. A w tedy zadzwonił telefon Niall' a.
- Nie jestem głodna. Niall odbierz telefon. - powiedziałam wychodząc na dwór.
- O Marlena co tu robisz ? - zapytał Zayn.
- Nic. Czemu palisz ? - zapytałam i odpowiedziałam.
- Ja ? No, bo palę. I co z tego ? - odpowiedział.
- No to psu...- nie zdążyłam  powiedzieć, bo się spytał:
- A Ty chcesz zapalić ?
- Nie.. Bo to psuje płuca. - odpowiedziałam
- Aha. - odpowiedział.
I wtedy mnie pocałował, Ja się za ksztusiłam i poszłam się przejść.
- Marlena ! Marlena! - woła Harry.- Niall musiał wyjechać więc zostajesz znami.
- Aha. A gdzie wyjechał ? - zapytałam.
- Musiał wyjechać do swojego rodzinnego kraju to znaczy do Irlandii. - powiedział Hazz.
- Aha. - odpowiedziałam.
- Czemu jesteś taka przygnębiona ? - zapytał Harry
- Nie wiem. Głowa mnie boli. I...- Nie zdążyłam powiedzieć, bo upadłam.
- No i co i.. ? Marla- krzyknął i dopiero teraz zauważył, że leżę pod ławką.
I zaniósł mnie do swojego domu.
- Chłopaki pomużcie. - mówi Harry
- Co się stało ? - pyta Zayn
- Nie wiem. - powiedział Harry - Ale dziwnie pachnie dymem od papierosów.
- No rzeczywiście. - powiedziała Julka.- Ale ona przecież nie pali.
- To co się mogło stać ? - pyta Louis.
- No Ja nie wiem. Ale przed tym jak wyszła na dwór wyszedł jeszcze Zayn. - powiedział Liam.
- Zayn Ty masz coś z tym wspólnego ? - zapytał Harry.
- Nie. - odpowiedział i wyszedł znowu na taras.
- Nie dzwońmy do Niall' a, bo jeszcze przyjedzie i tylko będzie się martwił. - powiedział Louis.
Pod wieczór obudziłam się:
- Jest Tu ktoś ? - zapytałam.
- Jestem. - powiedział Zayn.
- Odczep się od de mnie. - krzyknęłam. A na schodach podsłuchiwali wszyscy.
- Czemu ? Masz nie mówić nikomu, że Cię pocałowałem. - powiedział wykręcając Mi rękę.
- Mam nikomu nie mówić ? Ja powiem. Tak nie może być. Ał...! To boli puść. - Wołam.
- Nie puszczę i nie masz nikomu o tym mówić. Zrozumiano ?! - krzyknął jeszcze bardziej wy-
kręcając Mi rękę.
- Dobrze nikomu nie powiem. Tylko puść - powiedziałam płacząc.
Puścił i wyszedł na dwór. Po 5 min:
- Coś się stało ? - zapytał Liam
- Nie, Nic się niestało.- odpowiedziałam płacząc.
- Przecież widzę, że płaczesz i masz całą czerwoną rękę. - powiedział.
- No i co z tego ? - zapytałam się idąc na górę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz