Jechaliśmy, patrzyłam na Niall'a cała rozpłakana. W końcu położyłam swoją dłoń na jego dłoni i powiedziałam:
- Niall obiecaj, że nigdy Mnie nie opuścisz. Proszę - powiedział gładząc drugą ręką Jego policzek.
Dojechaliśmy do szpitala. Weszliśmy na salę. Zawieźli Niall' a na salę 233. Usiadłam gdzieś na krześle obok drzwi do pokoju. Siedziałam tak przez półtora godziny. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi.
- Panie doktorze co z Nim? - zapytałam smutna.
- Pani jest jego bliską osobą ? - zapytał lekarz
- Tak. - odpowiedziałam
- Więc tak. Zapadł w śpiączkę nie wiemy kiedy się obudzi, został pobity bardzo brutalnie, ma uszkodzone prawe żebro. - mówił lekarz.
- Aha. A czy mogę do Niego wejść ? - zapytał, odkąd to usłyszałam cała zbladłam.
- Tak, tylko proszę nie hałasować , a i jeszcze rany po pobiciu też są bardzo złe. - odpowiedział lekarz w tedy to naprawdę łzy mi się kręciły w oczach.
Weszłam do pokoju, zauważyłam Niall' a naprawdę był w stanie krytycznym. Rozpłakałam się, usiadłam koło Niego na krześle. Szeptałam cos do Niego przez łzy:
- Niall pamiętasz jak się poznaliśmy ?, jaka była nasza pierwsza kłótnia ?, jak poprosiłeś bym była twoją dziewczyną ?, nasz pierwszy pocałunek ?- i tu się lekko uśmiechnęłam. - To tak szybko nie może odejść. Proszę Cię nie pozwól bym cierpiała bardziej niż w tedy, gdy bił Nas Jeck. Proszę nie zostawiaj Mnie teraz. Możemy umrzeć ze starości... - nie dokończyłam, bo ktoś wszedł do sali, a byli to Julka, Louis, Zayn i Karolina.
- Marlena ? - zapytał z troska Karolina.
- Tak ? - zapytałam odwracając się do Nich, byli przerażeni jak wyglądam.
- Co z Nim ? - zapytała za Karolinę Julka.
- Jest stanie krytycznym. - powiedziałam i na nowo się rozpłakałam.
- Nie płacz. - powiedział przytulając Mnie do siebie Zayn.
Posiedzieli ze Mną trochę , potem wyszli. Zostałam sama usłyszałam jak ktoś znów wszedł, pomyślałam że czegoś zapomnieli, a tu nie był to Harry.
- Marlena ?- zapytał
- Tak ? - powiedział nie odwracając się do Niego.
- Słuchaj: On z tego wyjdzie, zobaczysz. Obudzi się z śpiączki i będziemy szczęśliwi. - powiedział i też słyszałam ciche chlipanie. Odwróciłam się gwałtownie i przytuliła się do Niego. Wyszeptałam:
- Ale Harry przecież On jest w stanie krytycznym, może i się wybudzi, ale kiedy ? Może się wybudzić za tydzień, za miesiąc, za pięć miesięcy, za rok, a co naj smutniejsze i najgorsze NIGDY.
- Nie mów tak. - powiedział i mocniej Mnie przytulił.
Usiedliśmy na krzesłach obydwoje wpatrywaliśmy się w Niall' a, oparłam się o ramie Harry' ego i usnęłam.
Następnego Dnia.
Obudziły Mnie jakieś piski z komputera. Otworzyłam oczy z nadzieją, że się budzi, ale nie po patrzyłam na komputera a tam prawie, że prosta linia życia, a powinna być taka jak góry. Szybko zawołałam pielęgniarkę. Kazała Mi wyjść z sali i wezwała lekarza. Siedziałam na korytarzu 30 minut. Byłam przestraszona. Bałam się tego wszystkiego dopadały Mnie myśli rodzaju: "A jak On umrze?" "Co Ja w tedy zrobię ?" "Z Kim będę dzieliła swoją miłość ?" "Co Ja w życiu będę robiła, gdy Go przy Mnie nie będzie ?" Nagle z sali wyszedł lekarz, a Ja od razu: " Co się stało ?". Lekarz odpowiedział, że Jego stan się bardziej pogorszył. Nie mogłam się powstrzymać łzy Mnie dopadły, akurat w tedy przybiegł do Mnie Harry. Spytał się: "Co się stało ? ". Ja się na Niego rzuciłam i powiedział: "Stan Niall' a się pogorszył". On tylko Mnie cmoknął w policzek i powiedział byśmy weszli do sali. Popatrzyłam na Niall' a. Szybko do Niego podbiegłam dotknęłam Jego policzka. Był zimny. Usiadłam na krześle i płakałam. Kolejne dni mijały tak samo byłam coraz bardziej roztrzęsiona, przestraszona i pewna że On już nie żyje.
Po dwóch tygodniach.
Przyszedł Harry. On odwiedzał w szpitalu Niall' a i Mnie co dziennie. Była godzina 18:38. Ja znowu przyłożyłam rękę do Jego policzka:
- Zimny Jak lód. On nie żyje. - powiedział i cała rozpłakana musnęłam Jego usta. Też były zimne zimniejsze niż zima. Podeszłam do Harry' ego i się wtuliłam w Niego tak mocno, że nie mógł oddychać. Staliśmy przy łóżku. Nie usłyszałam Jak stan zdrowia Niall' a się powprawia, a na komputerze. Harry też nie zauważył wychodził już, a Ja usiadłam na krześle i położyłam swoją rękę na Jego ręce. Poczułam, że jest dziwnie cieplejsza. Nagle poczułam jak ścisnął Moją dłoń i wyszeptał:
- Nie płacz. - powiedział strasznie lekko
Podniosłam głowę i krzyknęłam:
- Niall !
Harry jeszcze usłyszał i szybko wbiegł do sali:
- Mówiłem Ci, że się wybudzi. - powiedział uśmiechając się do Mnie.
Ja złapałam Niall' a mocniej za rękę i pocałowałam w usta. Byłam szczęśliwa.
- Niall nie wiesz jak się cieszę, że się przebudziłeś. - powiedziałam uradowana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz