*Marlena*
Dzień był śliczny taki sam jak wczoraj. Nie zawsze można było trafić na tak dzień. Każdy szczęśliwy, było dużo śmiechu. Tańce, zabawy, tu dopiero czułam się jak małe dziecko. poprawiny skończyły się o 23:00, bo chłopcy mieli trasę koncertową.
Następnego Dnia.
Obudziły Mnie lekkie buziaki w policzka:
- Co się dzieje ?- spytałam z zamkniętymi oczami
- Wstawaj jest już 10:02. - powiedział Niall
- Już ta godzina ? - zapytałam wstając z łóżka.
Ubrałam się w:
- Wyglądasz pięknie. - powiedział Niall
- Oj Niall, wiem że dzisiaj widzimy się ostatni raz i nie wiem kiedy wrócisz, ale nie musisz Mnie tak chwalić. - powiedziałam
- Ale naprawdę pięknie wyglądasz. Ale nie rozumiem czemu nie nosisz szpilek, jesteś niska i do tego zakładasz jeszcze tylko balerinki. Na naszym ślubie też będziesz miła balerinki ? - powiedział Niall
- No bo nie lubię szpilek to ich nie noszę. Tak, tylko że na małym obcasiku. - odpowiedziałam posyłając mu promienny uśmiech.
- Aha. - odpowiedział i Mnie przytulił.
Zeszliśmy na dół, widział jacy wszyscy szczęśliwi. Zjedliśmy pożegnaliśmy się z chłopcami, a Oni nam powiedzieli, że wrócą za miesiąc. Byłyśmy smutne, że wyjeżdżają. Ale też szczęśliwe, bo zostajemy same. Minął ten dzień bardzo szybko i nudno, baz chłopaków to nic, bo Oni to się w kółko wygłupiali.
Następnego Dnia.
Spałam, a obudziło nie mocne szturchanie. Otworzyłam jedno oko ujrzałam Karolinę.
- Co się stało ?- zapytałam zaspana
- Marla wstawaj, prędko ! - krzyknęła
- No już wstałam. - wstałam poszłam do łazienki.
Ubrałam się w:
- No gadaj co się stało. - powiedział i usiedliśmy na łóżku
- Marcin dzwonił ! - krzyknęła, a do pokoju wbiegła Julka
- Jak to ten gnojek znowu Ci dokucza ? - zapytała zła
- Tak. On powiedział, że się dowie gdzie mieszkamy i tu przyjedzie. - powiedziała Karolina tak wystraszona jak nigdy dotąd.
- To co robimy ? - zapytała Julka skołowana siadając koło Nas na łóżku.
- Dziewczyny opanujmy się. Po pierwsze niby skąd ma wiedzieć gdzie mieszkamy ? Po drugie nie możemy dzwonić do chłopców, bo odwołają trasę. - powiedziałam
- No ale.... no... wiesz... - nie mogła nic powiedzieć Karolina.
- No bo chłopaki, powiedzieli w mediach gdzie mieszkamy i teraz w gazetach piszą o tym, a Niall prosił by nie mówili, że ma dziewczynę i jak się nazywa. - powiedziała szybko i sprawnie Julka.
- No i pięknie wygadałaś się . - powiedziała przestraszona Karolina.
- Co ?! Teraz to na pewno Nas znajdzie ! - krzyknęłam.
- Marla spokojnie. - powiedziała Julka
- Dobrze, ale powiedz Mi co My teraz zrobimy ? - zapytałam
- Nie wiem. - odpowiedziała Karolina
I tak Minął kolejny dzień, minął na zastanawianiu się co zrobić by Marcin nie postawił nogi w naszym domu.
Następny Dzień.
Miałyśmy iść do szkoły. Wstałam, ubrałam się w:
- Dziewczyny zbiórka! - krzyknęłam
- Już idziemy. - odpowiedziały chórem.
Poszłyśmy do szkoły. Szkoła jak szkoła, ale Jeck znowu dawał za wygraną.
________________________________________________
Wiem, że krótki ale to wasza wina. Nie dajecie komentarzy to robię coraz krótsze.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz