wtorek, 2 kwietnia 2013

Rodział 32

- Ale teraz ten gnój dostanie. - powiedział całując Mnie w policzek.
Chłopcy się nami zajęli, opatrzyli rany, ponaklejali kilka plastrów, polewali rany woda utlenioną. I tak minęły 3 godziny ubrałam się w:

Poszłam do łazienki i zaczęłam nakładać lekki makijaż.
                                                      *Chłopcy*
- Niall co Ty masz zamiar zrobić ? - zapytał Go Zayn.
- Co mam zrobić ? Ty się jeszcze pytasz. Idę tam do Niego i mu wszystko wygarnę. - odpowiedział
- Aha. To My idziemy z Tobą. - powiedział Louis
Wyszliśmy z domu.
                                                     *Marlena*
Zeszłam na dół A tam były tylko dziewczyny:
- Gdzie są chłopcy ? -zapytałam
- Nie wiemy. - odpowiedziały.
- Aha. - odpowiedziałam i usiadłam koło Nich przed telewizorem.
                                                       *Niall*
Doszliśmy pod dom nie jakiego "Jeck' a". Wtargnęliśmy nie pukając.
- Puka się. - powiedział
- My mamy pukać, pogięło Cię. - odpowiedziałem
- A Wy co tu .... Powiedziały Wam ? - zapytał
- Nie !!! Domyśliliśmy się. - powiedział Liam
- Ta jasne... Już wiem która pierwsza.. Tak wiem. To ta idiotka Marlena. - powiedział
- Ona nie jest idiotką, debilu ! - wykrzyczał Niall rzucając  się na Niego.
Zaczęliśmy się bić. On rzucił mnie na podłogę. Turlaliśmy się szarpiąc. Ale On był od de mnie silniejszy. Pobił Mnie do nieprzytomności.
                                                           *Zayn*
- Harry dzwoń szybko po policję !!! I do Marleny szybko !!! Najpierw do Marli. Potem po karetkę, a potem jeszcze na policję ! - krzyczałem zdoziertowany.
                                                            *Marlena*
- Halo ?
- Co chcesz Louis ? - zapytałam rozśmieszona komediom.
- Słuchaj szybko chodź do domu Jeck' a. Niall został przez Niego brutalnie pobity ! - Krzyczał do słuchawki Lou.
- Co ?! - krzyknęłam i się rozłączyłam
Koniec rozmowy.
Wybiegłam z domu nic nie mówiąc dziewczyną, a One pobiegły za Mną, bo widziały, że coś się stało. Przybiegłam szybo pod dom Jeck' a. Weszłam:
- Niall ! - krzyknęłam rozpłakana i rzuciłam się na Niego.
- Marlena pamiętaj, że Cię kochałem i kocham. - powiedział to tak jakby miał zaraz umrzeć.
- Nie mów tak Ty będzie żył będziesz rozumiesz ?! - krzyczałam do Niall' a.
- Marlena zrozum Ja już nie przeżyję. - powiedział.
- Nie mów tak ! Tak nie będzie, Ty będziesz żył. Kocham Cię ! Nie pozwolę Ci odejść. - powiedziałam i pocałowałam Go w policzek.
Przyjechała karetka i z Nią też policja. Ja pojechałam z Niall' em do szpitala. A chłopaki zostali z dziewczynami by wytłumaczyć całą sprawę.
_______________________________________________
No i napisałam. Ale dzisiaj kolejnego nie napiszę.
Następny rozdział będzie, gdy będzie 5 komentarzy.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz