... patrzeć.
- Dobrze, Chcesz wiedzieć ?! To będziesz wiedział ! - krzyknęłam. - Wiesz czego się boję to, że mogę wszystko schrzanić ! - odpowiedziałam Mu.
Zauważyłam jak bardzo się zdziwił.
- Ale jak to schrzanisz ?... Nie rozumiem... Jak ? - zapytał
- Widzisz mówiłam, że tego Nikt nie zrozumie. - odpowiedziałam
- Ale Marlena Ty niczego nie schrzanisz. - powiedział zatrzymując się.
- To My może pójdziemy. Nie będziemy Wam przeszkadzać. - powiedział Harry
Minęły chyba dwie godziny. Rozmawialiśmy o wszystkim. Wyszliśmy z kuchni oddzielnie. Ku naszemu zdziwieniu każdy siedział przed telewizorem, odwrócili się. Ja już stałam na schodach, a Niall wychodził na dwór, nie spoglądaliśmy na Siebie więc reszta zauważyła to i:
- Co się stało ? - zapytała Karolina
- Nic. - odpowiedziałam spuszczając łzę.
- Jednak coś się stało. - powiedział Liam
- Nie nic. - odpowiedziałam
- Mów co się stało. - powiedział Zayn
- Nie muszę. - odpowiedziałam
- Mów. Proszę. - prosił Harry
- Nie.. - odpowiedziałam
- Proszę. - prosił dalej
- Bo.. My z .. Niall' em postanowiliśmy...że ... się ... ro..ooz... staniemy... rozstaniemy. - powiedziałam i pobiegłam na górę z płaczem
*Harry*
- Jak to !!? Jak to ?! to nie możliwe 1 - krzyczałem
- A jednak. - powiedział Louis
- Ale jak Oni mogli ze sobą zerwać tak do Siebie pięknie pasowali. - powiedziała Kara
- Tak to prawda. - potwierdziła Julka
- Nie rozumiem ich. Jeśli poszło o to co myślę po prostu zabiję Niall' a. - powiedziałem i poszedłem do Niall' a.
- Niall ? - zapytałem
- Tak ? - odpowiedział i odwrócił się do mnie. Księżyc świecił bardzo mocno więc było widać, że płakał.
- Czemu Wy z Marleną... no wiesz.. zerwaliście ? - zapytałem, przytulając Go po przyjacielsku.
- Nie wiem. - odpowiedział
- Jak to nie wiesz ? - zapytałęm trochę poddenerwowany
- Tego nie da się wyjaśnić... nic się da się wyjaśnić. - powiedział i poszedł dalej.
*Marlena*
Oni nie wiedzieli, że Ja podsłuchiwałam to wszystko. Sama tez nie rozumiem czemu zerwaliśmy. Po prostu uznaliśmy, że tak będzie lepiej, dla Nas i dla innych. Nagle usłyszałam, że ktoś wszedł do pokoju, ah mogłam się spodziewać, że to Harry:
- Czemu zerwaliście ? - zapytał prosto z mostu.
- Nie wiem. - odpowiedziałam.
- Jak to nie wiesz ? - zapytał
- Tego nie da się wyjaśnić... nic się da się wyjaśnić. - odpowiedziałam
- Mówisz jak Niall, powiedz prawdę. - powiedział
- Bo uznaliśmy, że tak będzie lepiej dla Nas i dla innych. - odpowiedziałam i się do Niego przytuliłam.
- Ale Wy jesteście świetną parą. - powiedział
- Ale... Nie... - odpowiedziałam. - A teraz Mnie zostaw chcę to wszystko przemyśleć i się przespać.
- No dobrze to dobrych snów. - odpowiedział cmoknął Minie w policzek i wyszedł.
- No. Nawzajem. - odpowiedziałam i weszłam pod kołdrę. Nie miałam zamiaru się kąpać.
*Niall*
Jestem na Siebie zły po co się na to wszystko zgadzałem. Muszę już wracać. Wszedłem do domu. Nagle dostałem olśnienia przecież My z Marleną Mamy jeden pokój. Muszę tam pójść po jakiś koc i poduszkę. Wszedłem, a tu:
- Co Ty tu robisz ? -zapytała Marlena
- Obudziłam Cię ? Przyszedłem po jakiś koc i po poduszkę. - odpowiedziałem
- yyy.. przecież nie będziesz chyba spał na kanapie ? - zapytała
- Na to wygląda, że tak. - odpowiedziałem.
- O nie... jak ktoś ma zamiar spać na kanapie to tylko Ja. - odpowiedziała. - Dawaj to wszystko Ja idę się położyć na kanapę. DOBRANOC.
Już nie chciałem się z Nią kłócić.
*Marlena*
Szłam już po schodach, gdy:
- To nie śpisz ? A gdzie Ty w ogóle idziesz z tym kocem i poduszką ? Chyba nie na kanapę ? - zapytał Harry.
- Tak właśnie tam się wybieram. - odpowiedziałam
- O nie, jak masz iść tam to idziesz do Mnie. - powiedział
- Niech Ci będzie. Nie chce Mi się już z Nikim kłócić. - odpowiedziałam.
Powędrowaliśmy do Jego pokoju. Nim się obejrzałam usnęłam.
Następnego Dnia.
Obudziłam się wtulona w Harry' ego. Wstałam.
- Już wstałaś ? - zapytał
- Tak. - odpowiedziałam.
***
9 miesięcy później.
My z Niall' em jesteśmy przyjaciółmi, wczoraj Karolina urodziła piękną córeczkę o imieniu Maya. Byli z Zayn' em szczęśliwi, ale Ja nie rozumiem tylko Niall' a przez tyle czasu nie znalazł sobie dziewczyny, która z chęcią urodziła by im gromadkę dzieci. Z reszta Ja tez jeszcze nie znalazłam chłopaka i chyba nie mam zamiaru szukać.
- Marlena ? Mogę Cię prosić na chwilę ? - zapytał nagle Niall
- No dobra. - odpowiedziałam
Weszliśmy do kuchni:
- No to co chciałeś ? - zapytałam
- Pamiętasz te wszystkie dni co byliśmy szczęśliwi, a co najważniejsze byliśmy razem... pamiętasz je ? - zapytał
- Tak i chyba cały czas tego żałuję. - odpowiedziałam podnosząc głowę i odwracając ją w stronę okna.
- To nie żałuj. - odpowiedział stając przed de mną.
- Ale... - nie dokończyłam. Bo Niall uklęknął przed de mną wyją z kieszeni małe pudełeczko:
- Wyjdziesz za Mnie ? - zapytał
Ja nie wiedziałam co powiedzieć. Naprawdę nie wiem po co jak...
- Ja Niall... Ja. - mówiłam
- Po prostu powiedz wprost: Tak czy Nie ? -zapytał
- Tak! - krzyknęłam i wtedy każdy wparował do kuchni, gdy zobaczyli Niall' a klęczącego przed de Mną z małym pudełeczku, aż poronili łzy. Niall nagle wstał założył pierścionek na mój palec, podniósł Mnie do góry i zaczął Mną kołować. Po nie długim czasie postawił i zaczął namiętnie całować.
Dwa miesiące później.
Nasz ślub odbył się miesiąc temu i jestem już w pierwszym miesiącu ciąży z Niall' em. Był taki szczęśliwy. Tylko, że My jeszcze nie powiedzieliśmy reszcie i no właśnie:
- Marla czy My o czymś nie wiem ? - zapytała Julka z Karoliną.
Siedzieliśmy wszyscy w 11-tke, ponieważ jeszcze dzieci. Każdy oczekiwał mojej odpowiedzi. Tłamsiłam dłoń Niall' a, a ten tylko się na Mnie patrzył.
- No więc... jak by to powiedzieć jestem w... pierwszym miesiącu ciąży z Niall' em. - odpowiedziałam
- To Super ! - krzyknęli wszyscy.
Po 9 miesiącach urodziłam piątkę dzieci. Trzech chłopców i dwie dziewczynki. Ha było Nas wszystkich 16 w domu. Ale dzieci rozrabiały. Było do nie wytrzymania.
BYLIŚMY SZCZĘŚLIWI
i ŻYLIŚMY DŁUGO.
KONEC :*
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
niedziela, 21 kwietnia 2013
Rozdział 38
... i tak Go kocham.
***
Minął już rok. Jestem szczęśliwa z Zayn' em. Odbył nam się piękny ślub 3 miesiące temu. Julka ma prześliczne dzieciaki chłopczyka i dziewczynkę. Ten czas tak zleciał. Czuję się tak jakbym spotkała Zayn' a wczoraj, a tu co już rok. Ohh... tak się cieszę.
*Marlena*
- Okey. Julka to Ja zabieram Kubę i Christinę (Kristinę) na spacer ! - krzyknęła, bo Ona oczywiście niemiała czasu. Miała jechać na zakupy z Lou.
- No dobra to idź. Pa dzieci. - powiedziała i pobiegła do samochodu.
- Niall idziesz ? - zapytałam
- Z Tobą wszędzie. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- No to chodź idziemy. - powiedziałam
- Gdzie idziecie ?! - wykrzyczał Zayn.
- No nie jeszcze tego brakowało. - powiedział przewracając oczami Niall.
- No co ? Też chcę wyjść. - powiedział szturchając Go w ramię.
- No dobrze no to idziemy w trójkę i dzieci. - powiedziałam. Już mieliśmy wychodzić:
- Ej! Czekajcie na Mnie ! - krzyknęła Karolina wyłaniając się z kuchni.- I w ogóle Marla zapomniałaś mleka dla Kuby i Christiny (Kristiny).
- Oj rzeczywiście. - powiedziałam
- No to teraz możemy iść. - powiedział Zayn
Szliśmy, chłopcy jak to Oni, zostali zaatakowani przez fanki. Nagle Karolina powiedziała, żebyśmy na nich nie czekały.
- Marlena słuchaj... bo.. jak Ci to powiedzieć... - wahała się powiedzieć
- Wal prosto z mostu. - powiedziałam uśmiechając się do Niej i spoglądając na dzieci.
- Bo Ja jestem w ciąży. - powiedziała
- >wielkie oczy< Jej u naprawdę ? Jak to się stało ? Super ! - powiedziałam
- Nie tak głośno. Nie wiem jak powiedzieć to Zayn' owi. Zawsze jak zaczynam przerywa Mi nie da Mi dojść do słowa. - powiedziała spuszczając wzrok.
- Oj nie martw się. Zaraz mu powiesz. - odpowiedziałam. - Zayn ?! - zawołałam
-Tak ? - odpowiedział
- Karolina chce Ci coś powiedzieć. - powiedziałam
- Marlena ?! - krzyknęła i spojrzała się na Mnie złowieszczym wzrokiem.
- No co ? - odpowiedziałam - Mów mu.
*Karolina*
- No mów co chcesz Mi powiedzieć. - powiedział uśmiechając się do Mnie
- Bo Ja... je..jestem.. w w ciąży. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- > oczy zamurowania < yyy... nie ... nie wiem co powiedzieć. - odpowiedział uśmiechając się coraz to szerzej. - Jestem taki HAPPY. Karolina ! Jestem taki szczęśliwy! - wykrzyczał unosząc Mnie do góry.
- Naprawdę ? - zapytałam
- Tak. Kocham Cię. - odpowiedział delikatnie zaczynając Mnie całować.
- Ja Ciebie tez Kocham. - odpowiedziałam.
*Marlena*
- To My nie będziemy przeszkadzać, pójdziemy już. - powiedziałam i poszliśmy dalej z Niall' em.
- Marlena ? Wiesz Oni nie długo będą mieli dziecko. A My ? - zapytał
Zdziwiłam się bardzo. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie byłam jeszcze gotowa na to wszystko i w ogóle była bym złą mamą, właśnie tego pytania bałam się najbardziej.
- Ja... - nie zdążyłam powiedzieć, bo zaczął Mie całować
Oderwałam się od Niego, gdy usłyszałam że Christina zaczyna płakać.
- Już nie płacz, nie płacz. - mówiłam i dałam Jej mleko z butelki.
- Marlena to odpowiesz ? - zapytał Niall
- Ale Ja.. nie .. nie wiem jak Ci to powiedzieć. - powiedziałam spuszczając wzrok.
- Powiedz... Mów otwarcie. - odpowiedział
- Bo Ja... Nie jestem jeszcze na to gotowa. - odpowiedziałam i otarłam łzy
- Jak to ? - zapytał najłagodniej jak umiał
- Nie wiem czemu, ale nie jestem jeszcze na to gotowa. - powiedziałam odwracając się na pięcie i popchnęłam wózek dalej. Szłam chodnikiem jakiegoś parku.
- Marlena ! Zaczekaj ! - wołał Niall
Przyspieszyłam tempa, nie chciałam, żeby się jeszcze cos Mnie pytał.
- Marlena Proszę Cię zatrzymaj się ! - krzyczał
*Niall*
Zniknęła za zakrętem. Nie wiem czemu uciekła. Nie wiem czego Ona się bała. Nie rozumiem. Szukałem Jej i nie znalazłem. Zaszedłem do kafejki. Siedziałem tam bardzo długo i rozmyślałem nad tym co się stało. Chyba nie powinienem się o to pytać może o to Jej chodziło. W każdym razie boję się, że może już się do Mnie nigdy nie odezwie. Była już 19:23. Wróciłem do domu.
*Marlena*
- Twoje dzieci są takie słodkie i w ogóle jesteś świetna mamą. - powiedziałam do Julki.
- Oj nie przesadzaj Ty też byś była i będziesz. - odpowiedziała
- Nie mów tak, bo wiesz, że to nie prawda. - odpowiedziałam
- No raczej to prawda zajęłaś się moimi dziećmi świetnie. - powiedziała
- Naprawdę ? - zapytałam
- Tak. - odpowiedziała uśmiechając się do Mnie.
Usłyszeliśmy trzask drzwi. Do kuchni wparował Niall. Widać było, że był trochę zły.
- Marlena, nie rozumiem czego Ty się boisz ? -zapytał już się zbierając na płacz,
- Niall tego nikt nie zrozumie. - odpowiedziałam.
Czułam Jego wzrok na Mnie i reszta też się patrzyła na Mnie i Na Niall' a.
- Zrozumie tylko Mi to wytłumacz. - mówił dalej
- Nie Niall nie powiem nikomu. - odpowiedziałam
- Marlena! - krzyknął
- Cicho, bo obudzisz Kubę i Christinę. - odpowiedziałam
- Widzisz Marlena, była byś dobrą matką. - powiedział
- Nie sądzę. - odpowiedziałam
- Marlena ? -zapytała się Julka
- Tak ? - odpowiedziałam
- Chodzi Wam o... n o wiesz... - zapytała
- Tak. - odpowiedział Niall
- Marla przecież Ci mówiłam, że była byś dobrą mamą przecież świetnie się zajęłaś moimi dziećmi. - powiedziała
- Ale Ja tak nie sądzę. - powiedziałam
- Marlena... Proszę Cię wytłumacz Mi to czego Ty się tak boisz ? - zapytał cały rozpłakany Niall.
Nie mogłam już na Niego tak...
_______________________________________
To jest przed ostatni Rozdział więc Proszę o komentarze.
***
Minął już rok. Jestem szczęśliwa z Zayn' em. Odbył nam się piękny ślub 3 miesiące temu. Julka ma prześliczne dzieciaki chłopczyka i dziewczynkę. Ten czas tak zleciał. Czuję się tak jakbym spotkała Zayn' a wczoraj, a tu co już rok. Ohh... tak się cieszę.
*Marlena*
- Okey. Julka to Ja zabieram Kubę i Christinę (Kristinę) na spacer ! - krzyknęła, bo Ona oczywiście niemiała czasu. Miała jechać na zakupy z Lou.
- No dobra to idź. Pa dzieci. - powiedziała i pobiegła do samochodu.
- Niall idziesz ? - zapytałam
- Z Tobą wszędzie. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- No to chodź idziemy. - powiedziałam
- Gdzie idziecie ?! - wykrzyczał Zayn.
- No nie jeszcze tego brakowało. - powiedział przewracając oczami Niall.
- No co ? Też chcę wyjść. - powiedział szturchając Go w ramię.
- No dobrze no to idziemy w trójkę i dzieci. - powiedziałam. Już mieliśmy wychodzić:
- Ej! Czekajcie na Mnie ! - krzyknęła Karolina wyłaniając się z kuchni.- I w ogóle Marla zapomniałaś mleka dla Kuby i Christiny (Kristiny).
- Oj rzeczywiście. - powiedziałam
- No to teraz możemy iść. - powiedział Zayn
Szliśmy, chłopcy jak to Oni, zostali zaatakowani przez fanki. Nagle Karolina powiedziała, żebyśmy na nich nie czekały.
- Marlena słuchaj... bo.. jak Ci to powiedzieć... - wahała się powiedzieć
- Wal prosto z mostu. - powiedziałam uśmiechając się do Niej i spoglądając na dzieci.
- Bo Ja jestem w ciąży. - powiedziała
- >wielkie oczy< Jej u naprawdę ? Jak to się stało ? Super ! - powiedziałam
- Nie tak głośno. Nie wiem jak powiedzieć to Zayn' owi. Zawsze jak zaczynam przerywa Mi nie da Mi dojść do słowa. - powiedziała spuszczając wzrok.
- Oj nie martw się. Zaraz mu powiesz. - odpowiedziałam. - Zayn ?! - zawołałam
-Tak ? - odpowiedział
- Karolina chce Ci coś powiedzieć. - powiedziałam
- Marlena ?! - krzyknęła i spojrzała się na Mnie złowieszczym wzrokiem.
- No co ? - odpowiedziałam - Mów mu.
*Karolina*
- No mów co chcesz Mi powiedzieć. - powiedział uśmiechając się do Mnie
- Bo Ja... je..jestem.. w w ciąży. - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- > oczy zamurowania < yyy... nie ... nie wiem co powiedzieć. - odpowiedział uśmiechając się coraz to szerzej. - Jestem taki HAPPY. Karolina ! Jestem taki szczęśliwy! - wykrzyczał unosząc Mnie do góry.
- Naprawdę ? - zapytałam
- Tak. Kocham Cię. - odpowiedział delikatnie zaczynając Mnie całować.
- Ja Ciebie tez Kocham. - odpowiedziałam.
*Marlena*
- To My nie będziemy przeszkadzać, pójdziemy już. - powiedziałam i poszliśmy dalej z Niall' em.
- Marlena ? Wiesz Oni nie długo będą mieli dziecko. A My ? - zapytał
Zdziwiłam się bardzo. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie byłam jeszcze gotowa na to wszystko i w ogóle była bym złą mamą, właśnie tego pytania bałam się najbardziej.
- Ja... - nie zdążyłam powiedzieć, bo zaczął Mie całować
Oderwałam się od Niego, gdy usłyszałam że Christina zaczyna płakać.
- Już nie płacz, nie płacz. - mówiłam i dałam Jej mleko z butelki.
- Marlena to odpowiesz ? - zapytał Niall
- Ale Ja.. nie .. nie wiem jak Ci to powiedzieć. - powiedziałam spuszczając wzrok.
- Powiedz... Mów otwarcie. - odpowiedział
- Bo Ja... Nie jestem jeszcze na to gotowa. - odpowiedziałam i otarłam łzy
- Jak to ? - zapytał najłagodniej jak umiał
- Nie wiem czemu, ale nie jestem jeszcze na to gotowa. - powiedziałam odwracając się na pięcie i popchnęłam wózek dalej. Szłam chodnikiem jakiegoś parku.
- Marlena ! Zaczekaj ! - wołał Niall
Przyspieszyłam tempa, nie chciałam, żeby się jeszcze cos Mnie pytał.
- Marlena Proszę Cię zatrzymaj się ! - krzyczał
*Niall*
Zniknęła za zakrętem. Nie wiem czemu uciekła. Nie wiem czego Ona się bała. Nie rozumiem. Szukałem Jej i nie znalazłem. Zaszedłem do kafejki. Siedziałem tam bardzo długo i rozmyślałem nad tym co się stało. Chyba nie powinienem się o to pytać może o to Jej chodziło. W każdym razie boję się, że może już się do Mnie nigdy nie odezwie. Była już 19:23. Wróciłem do domu.
*Marlena*
- Twoje dzieci są takie słodkie i w ogóle jesteś świetna mamą. - powiedziałam do Julki.
- Oj nie przesadzaj Ty też byś była i będziesz. - odpowiedziała
- Nie mów tak, bo wiesz, że to nie prawda. - odpowiedziałam
- No raczej to prawda zajęłaś się moimi dziećmi świetnie. - powiedziała
- Naprawdę ? - zapytałam
- Tak. - odpowiedziała uśmiechając się do Mnie.
Usłyszeliśmy trzask drzwi. Do kuchni wparował Niall. Widać było, że był trochę zły.
- Marlena, nie rozumiem czego Ty się boisz ? -zapytał już się zbierając na płacz,
- Niall tego nikt nie zrozumie. - odpowiedziałam.
Czułam Jego wzrok na Mnie i reszta też się patrzyła na Mnie i Na Niall' a.
- Zrozumie tylko Mi to wytłumacz. - mówił dalej
- Nie Niall nie powiem nikomu. - odpowiedziałam
- Marlena! - krzyknął
- Cicho, bo obudzisz Kubę i Christinę. - odpowiedziałam
- Widzisz Marlena, była byś dobrą matką. - powiedział
- Nie sądzę. - odpowiedziałam
- Marlena ? -zapytała się Julka
- Tak ? - odpowiedziałam
- Chodzi Wam o... n o wiesz... - zapytała
- Tak. - odpowiedział Niall
- Marla przecież Ci mówiłam, że była byś dobrą mamą przecież świetnie się zajęłaś moimi dziećmi. - powiedziała
- Ale Ja tak nie sądzę. - powiedziałam
- Marlena... Proszę Cię wytłumacz Mi to czego Ty się tak boisz ? - zapytał cały rozpłakany Niall.
Nie mogłam już na Niego tak...
_______________________________________
To jest przed ostatni Rozdział więc Proszę o komentarze.
piątek, 19 kwietnia 2013
Krótkie powiadomienie
Cześć. Nie wiem czy czasami nie zakończyć tego bloga. Narazie decyzja nie podjęta, ale zastanawiam się. Więc jeszcze nie ustalone.
sobota, 13 kwietnia 2013
Rozdział 37
Ten o to Rozdział będę dedykowała mojej przyjaciółce Karolinie. ;)
___________________________________________
*Karolina*
Następnego Dnia.
Obudziłam się wtulona w Zayn' a. Wstałam i poszłam się ubrać w to:
Wyszłam z łazienki, a Zayn już wstał no i jak zawsze musiał skomentować to jak wyglądam:
- Karolinko wyglądasz... no ... niesamowicie. - powiedział
- Ha... nie chwal Mnie tak, bo się przyzwyczaję. - odpowiedziałam
- I tak będę Cię zawsze oceniał. - powiedział łapiąc Mnie w tali i opierając nasze czoła o siebie. Nasze usta się do Siebie już zbliżały, gdy:
- Dzień doberek gołąbeczki ! - wykrzyczał Harry, zawsze musiał coś popsuć.
- No i zniszczyłeś piękną chwilę. - powiedział Zayn rzucając w Niego poduszką.
- No bardzo przepraszam, ale Marlena przyrządziła pyszne śniadanie, nie chciałbym żeby Was ominęło. - powiedział szyderczo się uśmiechając.
- Zaraz zejdziemy. - powiedziałam
Zeszliśmy, przysiedliśmy się do stołu. Moje dwie przyjaciółeczki. Marlena jak zawsze buty pez obcasa, a Julka na obcasie.
Julka:
Chociaż przyznam buty nie złe.
Marlena:
Pierwszy raz widzę Ją w różowych spodniach. Skończyliśmy jeść. Wróciliśmy na górę z Zayn' em. On jest taki cudowny, Kocham Go.
- Misiu ? - zapytał
- Tak ? - odpowiedziałam pytająco
- Może wyszlibyśmy gdzieś. - powiedział kierując swój wzrok na Mnie.
- No dobrze. - odpowiedziałam
Było pięknie słonecznie. Wyszliśmy i wdychaliśmy świeże powietrze. No i bardzo Mnie zdziwiło, że Zayn nie zapalił ani jednego papierosa, aż Mnie to przeraziło, bo On aż 4 razy palił w dniu, a teraz:
- Zayn ? Coś się stało ? - zapytałam
- Nie, a czemu pytasz ? - odpowiedział pytająco
- No, bo... bo Ty przynajmniej 4 razy dziennie palisz, a teraz ? - powiedziałam trochę ze smutną miną.
- Usiądźmy.. Nie mogę przed Toba tego ukrywać, bo i tak się nie długo dowiesz... Ale i tak jak Ci powiem to Mnie zostawisz. - powiedział odwracając wzrok w inna stronę.
- Czemu niby miałabym Cię zostawić.., to chyba nic poważnego. - powiedziałam uśmiechając się do Niego.
- No, bo Karolina słuchaj... - powiedział to takim tonem, że to co powie to prawda. - Bo.. Ja.. No .. bo.. bo Ja mam raka. - powiedział i widziałam jak zaczęły spływać mu łzy po policzkach.
Zamurowało Mnie po prostu nie wiedziałam co powiedzieć, Ja...
- Tak wiem teraz odejdziesz i już nigdy nie będziemy razem... dobrze to wiem.. - powiedział.
- No.. co Ty nie.. nie zostawię... Cię tak samego.. z tą chor... chorobą.. NIGDY.. rozumiesz nigdy. - powiedziałam przerywając przez łzy.
- Naprawdę ? - zapytał odwracając się do mnie.
- Naprawdę. - powiedziałam ocierając kciukiem jego policzek z łez.
- No bo wiesz Ty się o tym dowiedziałaś jak pierwsza. - powiedział łapiąc Moją dłoń.
- Aha. - odpowiedziałam - Obiecuj Mi tylko jedno... - nie dokończyłam zdania, ponieważ zaczął Mnie całować.
Wróciliśmy do domu. Cały czas zastanawiałam się nad tym co powiedział Mi Zayn byłam tak załamana. Ale...
_________________________________________
No i proszę dedykacja jeszcze się nie skończyła. Następny Rozdział też dla Niej, a może następny będzie dla drugiej przyjaciółki, zależy czy coś wymyślę.
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA KSIĄŻKI
___________________________________________
*Karolina*
Następnego Dnia.
Obudziłam się wtulona w Zayn' a. Wstałam i poszłam się ubrać w to:
Wyszłam z łazienki, a Zayn już wstał no i jak zawsze musiał skomentować to jak wyglądam:
- Karolinko wyglądasz... no ... niesamowicie. - powiedział
- Ha... nie chwal Mnie tak, bo się przyzwyczaję. - odpowiedziałam
- I tak będę Cię zawsze oceniał. - powiedział łapiąc Mnie w tali i opierając nasze czoła o siebie. Nasze usta się do Siebie już zbliżały, gdy:
- Dzień doberek gołąbeczki ! - wykrzyczał Harry, zawsze musiał coś popsuć.
- No i zniszczyłeś piękną chwilę. - powiedział Zayn rzucając w Niego poduszką.
- No bardzo przepraszam, ale Marlena przyrządziła pyszne śniadanie, nie chciałbym żeby Was ominęło. - powiedział szyderczo się uśmiechając.
- Zaraz zejdziemy. - powiedziałam
Zeszliśmy, przysiedliśmy się do stołu. Moje dwie przyjaciółeczki. Marlena jak zawsze buty pez obcasa, a Julka na obcasie.
Julka:
Chociaż przyznam buty nie złe.
Marlena:
Pierwszy raz widzę Ją w różowych spodniach. Skończyliśmy jeść. Wróciliśmy na górę z Zayn' em. On jest taki cudowny, Kocham Go.
- Misiu ? - zapytał
- Tak ? - odpowiedziałam pytająco
- Może wyszlibyśmy gdzieś. - powiedział kierując swój wzrok na Mnie.
- No dobrze. - odpowiedziałam
Było pięknie słonecznie. Wyszliśmy i wdychaliśmy świeże powietrze. No i bardzo Mnie zdziwiło, że Zayn nie zapalił ani jednego papierosa, aż Mnie to przeraziło, bo On aż 4 razy palił w dniu, a teraz:
- Zayn ? Coś się stało ? - zapytałam
- Nie, a czemu pytasz ? - odpowiedział pytająco
- No, bo... bo Ty przynajmniej 4 razy dziennie palisz, a teraz ? - powiedziałam trochę ze smutną miną.
- Usiądźmy.. Nie mogę przed Toba tego ukrywać, bo i tak się nie długo dowiesz... Ale i tak jak Ci powiem to Mnie zostawisz. - powiedział odwracając wzrok w inna stronę.
- Czemu niby miałabym Cię zostawić.., to chyba nic poważnego. - powiedziałam uśmiechając się do Niego.
- No, bo Karolina słuchaj... - powiedział to takim tonem, że to co powie to prawda. - Bo.. Ja.. No .. bo.. bo Ja mam raka. - powiedział i widziałam jak zaczęły spływać mu łzy po policzkach.
Zamurowało Mnie po prostu nie wiedziałam co powiedzieć, Ja...
- Tak wiem teraz odejdziesz i już nigdy nie będziemy razem... dobrze to wiem.. - powiedział.
- No.. co Ty nie.. nie zostawię... Cię tak samego.. z tą chor... chorobą.. NIGDY.. rozumiesz nigdy. - powiedziałam przerywając przez łzy.
- Naprawdę ? - zapytał odwracając się do mnie.
- Naprawdę. - powiedziałam ocierając kciukiem jego policzek z łez.
- No bo wiesz Ty się o tym dowiedziałaś jak pierwsza. - powiedział łapiąc Moją dłoń.
- Aha. - odpowiedziałam - Obiecuj Mi tylko jedno... - nie dokończyłam zdania, ponieważ zaczął Mnie całować.
Wróciliśmy do domu. Cały czas zastanawiałam się nad tym co powiedział Mi Zayn byłam tak załamana. Ale...
_________________________________________
No i proszę dedykacja jeszcze się nie skończyła. Następny Rozdział też dla Niej, a może następny będzie dla drugiej przyjaciółki, zależy czy coś wymyślę.
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA KSIĄŻKI
czwartek, 11 kwietnia 2013
Rozdział 36
Gdy kończyłyśmy już zmywanie naczyń chłopaki oprócz Niall' a wtargnęli do kuchni:
- Mamy pomysł
- Jaki, sądząc na wasze pomysły. - powiedziałam śmiejąc się
- No więc urządźmy imprezę na to, że Niall wyzdrowiał. - powiedzieli
- no dobrze to Ja pójdę na zakupy. - odpowiedziałam
- Okey, a potem zajmiesz się Niall' em. - powiedział Louis.
No więc poszłam na zakupy i je kupiłam. Trzy pełne jedzenia i picia torby. Przyszłam i schowałam zakupy. Poszłam do Naszego pokoju:
- Niall, misiu może byśmy gdzieś wyszli ? - zapytałam
- No dobrze. - odpowiedział uśmiechając się do Mnie
Wyszliśmy poszliśmy w stronę parku tam gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmowę, zawsze Niall patrzył Mi w oczy gdy rozmawialiśmy. Powspominaliśmy Nasze pierwsze spotkanie i pierwszy pocałunek. Ohh tak Go kocham nie da się tego wprost wyrazić. Nadeszła godzina, gdy mieliśmy wracać. Wróciliśmy. Światła pogaszone. Weszliśmy, a tu:
- NIE SPODZIANKA !!! - krzyknęli wszyscy.
- Jej u nie straszcie. - odpowiedział Niall
- Hahaha ohhh Niall Ty boi dupku. - powiedziałam przez śmiech
Impreza trwała w najlepsze Louis piekł na grillu kiełbaski. Zayn rozmawiał z Karoliną, Ja z Niall'em też rozmawialiśmy, Liam i Harry cos tam szykowali z piciem. Zauważyłam, że Julka coś słabo wygląda, podeszłam do Niej:
- Co się stało ? - zapytałam
- Poszłam do apteki po test ciążowy, bo coś nie bardzo dobrze się czułam. Kupiłam go i wróciłam do domu. Jeszcze go nie użyłam. - odpowiedział Julka
- A po co Ci do jasnej ciasnej test ciążowy ? - zapytałam
- No bo wiesz... Ja.. i Louis.. - mówiła
- Aha... Teraz wszystko jasne. - odpowiedziałam. - To idź go użyj, a Ja na Ciebie zaczekam.
- Nie wierze z tych moich przerywów w słowach Ty Mnie zrozumiałaś. - powiedziała Julka
- Bo Ja wiem wszystko. - odpowiedziałam
Po nie długim czasie Julka przyszła:
- I co ? - zapytałam
- Pozytywny - odpowiedziała Julka'
- Jezu najdroższy będziesz mamusią. - powiedziałam
- Na to wygląda. - powiedziała i się do Mnie uśmiechnęła.
Poszłyśmy powiedzieć Karolinie, a Ona się tak ucieszyła:
- Dziewczyny Ty o tym musisz powiedzieć Louis' owi - powiedziała Karolina
- A jak Louis na to zareaguje ? - zapytała Julka
- Nie bój się tylko Mu powiedzieć. - odpowiedziałam
Julka przyszła z Nami:
- Słuchajcie ! - powiedziała Julka. - A najbardziej Ty Louis, bo wiesz Ja jestem... jestem, Jestem w ciąży. - w końcu wydusiła z Siebie.
- Boże dziękuję Ci. Czemu nie mówiłaś wcześniej ? Tak się cieszę. - powiedział Louis, podchodząc do Julki brzucha i go całując, mówił:
- Moje kochane dzieciaczki.
- Louis jeszcze się nie urodziły. - powiedziała Julka głaszcząc po głowie Louis' a.
- yyy... no moi drodzy ten teges kiełbaski się przypiekły ! - krzykną Niall
- O jej ! - odezwał się Louis
I tak minęła cała imprezka.
_____________________________________
Pyśki moje drogie PRZEPRASZAM Was za to, że nie pisałam nie miałam natchnienia. Tak wiem beznadziejny ale następny postaram się ciekawszy. Nie wiem kiedy będzie. Naprawdę Ja też czekałam na komentarze, że coś się pojawi przynajmniej te 5 komentarzy, a tu co Nic, a Nic. Jak czytam inne blogi to jest w nie których, aż 25 komentarzy, a u Mnie tylko... 0. Niestety z tego powodu jestem załamana.
- Mamy pomysł
- Jaki, sądząc na wasze pomysły. - powiedziałam śmiejąc się
- No więc urządźmy imprezę na to, że Niall wyzdrowiał. - powiedzieli
- no dobrze to Ja pójdę na zakupy. - odpowiedziałam
- Okey, a potem zajmiesz się Niall' em. - powiedział Louis.
No więc poszłam na zakupy i je kupiłam. Trzy pełne jedzenia i picia torby. Przyszłam i schowałam zakupy. Poszłam do Naszego pokoju:
- Niall, misiu może byśmy gdzieś wyszli ? - zapytałam
- No dobrze. - odpowiedział uśmiechając się do Mnie
Wyszliśmy poszliśmy w stronę parku tam gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmowę, zawsze Niall patrzył Mi w oczy gdy rozmawialiśmy. Powspominaliśmy Nasze pierwsze spotkanie i pierwszy pocałunek. Ohh tak Go kocham nie da się tego wprost wyrazić. Nadeszła godzina, gdy mieliśmy wracać. Wróciliśmy. Światła pogaszone. Weszliśmy, a tu:
- NIE SPODZIANKA !!! - krzyknęli wszyscy.
- Jej u nie straszcie. - odpowiedział Niall
- Hahaha ohhh Niall Ty boi dupku. - powiedziałam przez śmiech
Impreza trwała w najlepsze Louis piekł na grillu kiełbaski. Zayn rozmawiał z Karoliną, Ja z Niall'em też rozmawialiśmy, Liam i Harry cos tam szykowali z piciem. Zauważyłam, że Julka coś słabo wygląda, podeszłam do Niej:
- Co się stało ? - zapytałam
- Poszłam do apteki po test ciążowy, bo coś nie bardzo dobrze się czułam. Kupiłam go i wróciłam do domu. Jeszcze go nie użyłam. - odpowiedział Julka
- A po co Ci do jasnej ciasnej test ciążowy ? - zapytałam
- No bo wiesz... Ja.. i Louis.. - mówiła
- Aha... Teraz wszystko jasne. - odpowiedziałam. - To idź go użyj, a Ja na Ciebie zaczekam.
- Nie wierze z tych moich przerywów w słowach Ty Mnie zrozumiałaś. - powiedziała Julka
- Bo Ja wiem wszystko. - odpowiedziałam
Po nie długim czasie Julka przyszła:
- I co ? - zapytałam
- Pozytywny - odpowiedziała Julka'
- Jezu najdroższy będziesz mamusią. - powiedziałam
- Na to wygląda. - powiedziała i się do Mnie uśmiechnęła.
Poszłyśmy powiedzieć Karolinie, a Ona się tak ucieszyła:
- Dziewczyny Ty o tym musisz powiedzieć Louis' owi - powiedziała Karolina
- A jak Louis na to zareaguje ? - zapytała Julka
- Nie bój się tylko Mu powiedzieć. - odpowiedziałam
Julka przyszła z Nami:
- Słuchajcie ! - powiedziała Julka. - A najbardziej Ty Louis, bo wiesz Ja jestem... jestem, Jestem w ciąży. - w końcu wydusiła z Siebie.
- Boże dziękuję Ci. Czemu nie mówiłaś wcześniej ? Tak się cieszę. - powiedział Louis, podchodząc do Julki brzucha i go całując, mówił:
- Moje kochane dzieciaczki.
- Louis jeszcze się nie urodziły. - powiedziała Julka głaszcząc po głowie Louis' a.
- yyy... no moi drodzy ten teges kiełbaski się przypiekły ! - krzykną Niall
- O jej ! - odezwał się Louis
I tak minęła cała imprezka.
_____________________________________
Pyśki moje drogie PRZEPRASZAM Was za to, że nie pisałam nie miałam natchnienia. Tak wiem beznadziejny ale następny postaram się ciekawszy. Nie wiem kiedy będzie. Naprawdę Ja też czekałam na komentarze, że coś się pojawi przynajmniej te 5 komentarzy, a tu co Nic, a Nic. Jak czytam inne blogi to jest w nie których, aż 25 komentarzy, a u Mnie tylko... 0. Niestety z tego powodu jestem załamana.
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 35
Minął tydzień. Niall' a wypisali ze szpitala.
Bardzo się z tego powodu cieszyliśmy. Wróciliśmy do domu było gdzieś koło 19:55,
weszliśmy. Każdy uściskał Niall' a. Weszliśmy na górę. Położył się wiedział, że
musi odpocząć, a Ja poszłam zrobić Mu coś do jedzenia. Przyniosłam Mu coś
pożywnego i zdrowego. Położyłam się koło Niego i czekałam jak
zje.
*Julka*
Byliśmy na dole, rozmawialiśmy o powrocie Niall' a, że trzeba to
uczcić. Te przemyślenie trwały koło godziny. Nagle poczułam jak Louis zaczął się
do Mnie zbliżać. Złapał Mnie za rękę i przyciągną do Siebie. Zaczął
Mnie całować. Poszliśmy na górę. Rzucił Mnie na łóżko i z powrotem zaczął
całować. Nagle zaczął rozpinać moją bluzkę. Domyśliłam się czego On chciał. Nie
wiem czemu dałam Mu siebie porwać. Zdjęłam Mu koszulkę. Całowaliśmy się przy
tym. Zanim zdążyłam się obejrzeć On wszedł we Mnie. Z całowaniem z szedł trochę
niżej, całował Mnie po szyi pozostawiając przy tym malinki. Nie wiem co Mi się
stało czułam się niesamowicie. Nagle zapytał:
- Kochasz Mnie ?
- Tak. -
odpowiedziałam
- Ja Ciebie też.
Gdy byliśmy już tym zmęczeni On wyszedł
ze Mnie i położył się obok. Byłam niezmiernie podekscytowana. Usnęliśmy wtuleni
w siebie.
Obudził Nas zapach naleśników. Wstaliśmy leniwym krokiem.
Oczywiście wstając z łóżka owinęłam się kocem. Pozbierałam swoje ciuchy. Potem
sięgnęłam po ubrania do szafy. Ubrałam to:
Zeszłam. Marlena i Karolina też ładnie wyglądały.
Marlena:
Karolina:
*Marlena*
Tak się cieszę, że Niall zdrowy i jest z Nami w końcu znowu jesteśmy razem. Kończyłam robić naleśniki, a tu zeszła Julka, a zaraz potem Louis. Wyglądali na szczęśliwych.
- Smacznego. - powiedziałam do wszystkich.
Zasiedliśmy do stołów i zaczęliśmy jeść. Nawet przyznam dobre zrobiłam te naleśniki. Zjedliśmy, dziewczyny pomogły Mi zmywać naczynia.
_____________________________________________________
Tam tara tam proszę o to następny wiem krótki. Bardzo przepraszam. Następny postaram się napisać dłuższy.
KOCHAM WAS !!!!
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA AUTORA
czwartek, 4 kwietnia 2013
Rozdział 34
- Niall, proszę powiedz Mi tylko jedno: Po co żeś tam polazł ? - zapytałam.
- No bo.. no bo.. Ja nie mogłem mu wybaczyć tego co Ci zrobił ! - wykrzyknął.
- Proszę nie krzycz, odpocznij. - powiedziałam i cmoknęłam Go w policzka.
- Marlena ? Mam pytanie: Ile Ja tu leżę ? Bo widzę, że jesteś w tych samych ciuchach co byłaś i masz rozmazany makijaż. - zapytał
- Jesteś tu już dwa tygodnie. - powiedziałam i poleciały Mi łzy z oczu.
- Co ? Aż tyle ? - zapytał zdziwiony.
- Nie leżałbyś tu gdybyś nie poszedł do Jeck' a. - powiedziałam.
- Tak wiem. - odpowiedział i zamilkliśmy.
*Karolina*
Byłam w dom, w swoim pokoju, nagle zadzwonił telefon, odebrałam:
- Czego chcesz ?- zapytałam
- Chcę do Ciebie wrócić, nie zważając, że już sobie kogoś znalazłaś. - odpowiedział Marcin
- Ale Ja Cię nie kocham, nie chcę z Tobą być. - odpowiedziałam.
- To przynajmniej się spotkajmy. - powiedział Marcin.
- No nie wiem. - odpowiedziałam
- No proszę tylko się spotkać. - mówił
- Ni dobrze ale tylko tyle. - odpowiedziałam.
- No dobrze to bądź teraz w Corner Cafe. - powiedział
- Okey. - odpowiedziałam
Koniec Rozmowy.
*Zayn*
Byłem w łazience więc słyszałem całą rozmowę. Byłem na Nią zły. Jest ze Mną, a umawia się z innym. Poszedłem z Nią. Stałem przed kawiarnią i obserwowałem co Oni tam robią. Stałem gdzieś godzinę. Gdy skończyli rozmowę, wyszli na dwór, Ja schowałem się za rogiem. To co się stało przed kawiarnią... nie mogłem w to uwierzyć. Wybiegłam z za rogu i odepchnąłem Go od Niej. Zacząłem Go bić. Biliśmy się, ale za raz potem rozdzieliła Nas Karolina.
- Karolina czemu to zrobiłaś ? - zapytałem
- Bo nie chcę, żebyś był oskarżony w gazetach. - odpowiedziała
- Aha. Chodźmy już, nie chcę patrzeć na jego gębę. - powiedziałem
- Chyba Mnie teraz Karolina tak nie zostawisz ? - zapytał Marcin.
- Ha.. Myślisz, że będę płakać po nocach, bo ze Mną zerwałeś, STUKNIJ SIĘ !!! KOCHAM ZAYN' A, ON DLA MNIE ZNACZY WIELE! - krzyknęła Karolina
Byłem zadowolony. Kocham Ją widać, że Ona Mnie też. Wróciliśmy do domu.
*Louis*
Musze powiedzieć Julce, że wychodzę odwiedzić Niall' a, bo się wybudził. Szedłem, złapałem już klamkę i otworzyłem. Widocznie Julka tez w tedy złapała za klamkę:
- Ja muszę iść. - powiedzieliśmy w tym samym czasie
- A gdzie idziesz ?- zapytałem
- Do Niall' a. - odpowiedział uśmiechając się.
- Ja też. - odpowiedziałem. Złapałem Ja za rękę i wyszliśmy.
*Niall*
Tak Mi było szkoda Marleny, siedziała tu ze Mną przez dwa całe tygodnie bez jedzenia. Widać, że naprawdę Mnie kocha. Teraz jak sobie przypomnę, że zraniłem Ją tamtą kłótnią z wyzwaniem, że jest: su*ą. Zabolało Mnie. Nie wiem co Mi w tedy do łba strzeliło.
- Zaraz tu będzie Jouis, to znaczy Julka i Louis. Fajnie tak połączyć ich imiona. - powiedziała Marlena
- To dobrze. - odpowiedziałem.
- Co taki smuty ? - zapytała
- No bo jak teraz przy Mnie tyle siedziałaś bez jedzenia. Zrozumiałem jak bardzo Mnie kochasz i nie mogę sobie wybaczyć Naszej ostatniej kłótni z tym słowem. - powiedziałem przez łzy.
- Nie płacz. Zapomnijmy o tamtym. Tamto już nigdy nie wróci. Cieszmy się sobą dopóki jesteś my razem. - powiedziała i pocałowała Mnie w policzek.
*Marlena*
Nie długo po Naszej rozmowie przyszła Julka z Louis' em. Przyniosła Mi ciuchy na zmianę. Poszłam się przebrać. Ubrałam to:
- Co tam w domu ? - zapytałam wychodząc przebrana w świeże ciuchy.
- Dobrze. A Ty Niall jak się czujesz ? - odpowiedziała pytając Niall' a Julka
- Dobrze, tylko że żebro Mnie boli. - odpowiedział Niall
- Ah. No tak Niall, kotku nie chciałam Cię martwić, ale musisz o tym wiedzieć. Bo uszkodzone masz żebro i... - mówiłam ale Mi przerwał
- Mam uszkodzone żebro.. tyle Mi wystarczy. - powiedział
- No dobrze, - odpowiedziałam widząc, że bardzo Mu to wielki smutek zrobiło.
Rozmawialiśmy może tak jeszcze dwie godziny. Więc godzina była 21:23. Poszli zostałam. Wcześniej jeszcze spytałam się lekarza czy to łóżko obok łóżka Niall' a jest wolne, powiedział że tak. Więc Ja zostaję i tam się położę. Widać było, że Niall jest szczęśliwy, że zostaję z Nim.
- Marlena nie wolisz iść do przytulnego domku ? - zapytał
- Nie, chcę tu zostać dopóki Cię nie wypiszą. - odpowiedziałam.
- KOCHAM CIĘ. - powiedział i usnął.
Ja mu to samo odpowiedział lecz On już nie usłyszał, bo słodko chrapał. Cmoknęłam Go w policzek i położyłam się spać.
_________________________________________________
Napisałam. Widzę, że to i tak nic nie daje. Ale przynajmniej czytacie. Kocham Was za to ;) Następny nie wiem kiedy będzie.
- No bo.. no bo.. Ja nie mogłem mu wybaczyć tego co Ci zrobił ! - wykrzyknął.
- Proszę nie krzycz, odpocznij. - powiedziałam i cmoknęłam Go w policzka.
- Marlena ? Mam pytanie: Ile Ja tu leżę ? Bo widzę, że jesteś w tych samych ciuchach co byłaś i masz rozmazany makijaż. - zapytał
- Jesteś tu już dwa tygodnie. - powiedziałam i poleciały Mi łzy z oczu.
- Co ? Aż tyle ? - zapytał zdziwiony.
- Nie leżałbyś tu gdybyś nie poszedł do Jeck' a. - powiedziałam.
- Tak wiem. - odpowiedział i zamilkliśmy.
*Karolina*
Byłam w dom, w swoim pokoju, nagle zadzwonił telefon, odebrałam:
- Czego chcesz ?- zapytałam
- Chcę do Ciebie wrócić, nie zważając, że już sobie kogoś znalazłaś. - odpowiedział Marcin
- Ale Ja Cię nie kocham, nie chcę z Tobą być. - odpowiedziałam.
- To przynajmniej się spotkajmy. - powiedział Marcin.
- No nie wiem. - odpowiedziałam
- No proszę tylko się spotkać. - mówił
- Ni dobrze ale tylko tyle. - odpowiedziałam.
- No dobrze to bądź teraz w Corner Cafe. - powiedział
- Okey. - odpowiedziałam
Koniec Rozmowy.
*Zayn*
Byłem w łazience więc słyszałem całą rozmowę. Byłem na Nią zły. Jest ze Mną, a umawia się z innym. Poszedłem z Nią. Stałem przed kawiarnią i obserwowałem co Oni tam robią. Stałem gdzieś godzinę. Gdy skończyli rozmowę, wyszli na dwór, Ja schowałem się za rogiem. To co się stało przed kawiarnią... nie mogłem w to uwierzyć. Wybiegłam z za rogu i odepchnąłem Go od Niej. Zacząłem Go bić. Biliśmy się, ale za raz potem rozdzieliła Nas Karolina.
- Karolina czemu to zrobiłaś ? - zapytałem
- Bo nie chcę, żebyś był oskarżony w gazetach. - odpowiedziała
- Aha. Chodźmy już, nie chcę patrzeć na jego gębę. - powiedziałem
- Chyba Mnie teraz Karolina tak nie zostawisz ? - zapytał Marcin.
- Ha.. Myślisz, że będę płakać po nocach, bo ze Mną zerwałeś, STUKNIJ SIĘ !!! KOCHAM ZAYN' A, ON DLA MNIE ZNACZY WIELE! - krzyknęła Karolina
Byłem zadowolony. Kocham Ją widać, że Ona Mnie też. Wróciliśmy do domu.
*Louis*
Musze powiedzieć Julce, że wychodzę odwiedzić Niall' a, bo się wybudził. Szedłem, złapałem już klamkę i otworzyłem. Widocznie Julka tez w tedy złapała za klamkę:
- Ja muszę iść. - powiedzieliśmy w tym samym czasie
- A gdzie idziesz ?- zapytałem
- Do Niall' a. - odpowiedział uśmiechając się.
- Ja też. - odpowiedziałem. Złapałem Ja za rękę i wyszliśmy.
*Niall*
Tak Mi było szkoda Marleny, siedziała tu ze Mną przez dwa całe tygodnie bez jedzenia. Widać, że naprawdę Mnie kocha. Teraz jak sobie przypomnę, że zraniłem Ją tamtą kłótnią z wyzwaniem, że jest: su*ą. Zabolało Mnie. Nie wiem co Mi w tedy do łba strzeliło.
- Zaraz tu będzie Jouis, to znaczy Julka i Louis. Fajnie tak połączyć ich imiona. - powiedziała Marlena
- To dobrze. - odpowiedziałem.
- Co taki smuty ? - zapytała
- No bo jak teraz przy Mnie tyle siedziałaś bez jedzenia. Zrozumiałem jak bardzo Mnie kochasz i nie mogę sobie wybaczyć Naszej ostatniej kłótni z tym słowem. - powiedziałem przez łzy.
- Nie płacz. Zapomnijmy o tamtym. Tamto już nigdy nie wróci. Cieszmy się sobą dopóki jesteś my razem. - powiedziała i pocałowała Mnie w policzek.
*Marlena*
Nie długo po Naszej rozmowie przyszła Julka z Louis' em. Przyniosła Mi ciuchy na zmianę. Poszłam się przebrać. Ubrałam to:
- Co tam w domu ? - zapytałam wychodząc przebrana w świeże ciuchy.
- Dobrze. A Ty Niall jak się czujesz ? - odpowiedziała pytając Niall' a Julka
- Dobrze, tylko że żebro Mnie boli. - odpowiedział Niall
- Ah. No tak Niall, kotku nie chciałam Cię martwić, ale musisz o tym wiedzieć. Bo uszkodzone masz żebro i... - mówiłam ale Mi przerwał
- Mam uszkodzone żebro.. tyle Mi wystarczy. - powiedział
- No dobrze, - odpowiedziałam widząc, że bardzo Mu to wielki smutek zrobiło.
Rozmawialiśmy może tak jeszcze dwie godziny. Więc godzina była 21:23. Poszli zostałam. Wcześniej jeszcze spytałam się lekarza czy to łóżko obok łóżka Niall' a jest wolne, powiedział że tak. Więc Ja zostaję i tam się położę. Widać było, że Niall jest szczęśliwy, że zostaję z Nim.
- Marlena nie wolisz iść do przytulnego domku ? - zapytał
- Nie, chcę tu zostać dopóki Cię nie wypiszą. - odpowiedziałam.
- KOCHAM CIĘ. - powiedział i usnął.
Ja mu to samo odpowiedział lecz On już nie usłyszał, bo słodko chrapał. Cmoknęłam Go w policzek i położyłam się spać.
_________________________________________________
Napisałam. Widzę, że to i tak nic nie daje. Ale przynajmniej czytacie. Kocham Was za to ;) Następny nie wiem kiedy będzie.
środa, 3 kwietnia 2013
Rozdział 33
Jechaliśmy, patrzyłam na Niall'a cała rozpłakana. W końcu położyłam swoją dłoń na jego dłoni i powiedziałam:
- Niall obiecaj, że nigdy Mnie nie opuścisz. Proszę - powiedział gładząc drugą ręką Jego policzek.
Dojechaliśmy do szpitala. Weszliśmy na salę. Zawieźli Niall' a na salę 233. Usiadłam gdzieś na krześle obok drzwi do pokoju. Siedziałam tak przez półtora godziny. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi.
- Panie doktorze co z Nim? - zapytałam smutna.
- Pani jest jego bliską osobą ? - zapytał lekarz
- Tak. - odpowiedziałam
- Więc tak. Zapadł w śpiączkę nie wiemy kiedy się obudzi, został pobity bardzo brutalnie, ma uszkodzone prawe żebro. - mówił lekarz.
- Aha. A czy mogę do Niego wejść ? - zapytał, odkąd to usłyszałam cała zbladłam.
- Tak, tylko proszę nie hałasować , a i jeszcze rany po pobiciu też są bardzo złe. - odpowiedział lekarz w tedy to naprawdę łzy mi się kręciły w oczach.
Weszłam do pokoju, zauważyłam Niall' a naprawdę był w stanie krytycznym. Rozpłakałam się, usiadłam koło Niego na krześle. Szeptałam cos do Niego przez łzy:
- Niall pamiętasz jak się poznaliśmy ?, jaka była nasza pierwsza kłótnia ?, jak poprosiłeś bym była twoją dziewczyną ?, nasz pierwszy pocałunek ?- i tu się lekko uśmiechnęłam. - To tak szybko nie może odejść. Proszę Cię nie pozwól bym cierpiała bardziej niż w tedy, gdy bił Nas Jeck. Proszę nie zostawiaj Mnie teraz. Możemy umrzeć ze starości... - nie dokończyłam, bo ktoś wszedł do sali, a byli to Julka, Louis, Zayn i Karolina.
- Marlena ? - zapytał z troska Karolina.
- Tak ? - zapytałam odwracając się do Nich, byli przerażeni jak wyglądam.
- Co z Nim ? - zapytała za Karolinę Julka.
- Jest stanie krytycznym. - powiedziałam i na nowo się rozpłakałam.
- Nie płacz. - powiedział przytulając Mnie do siebie Zayn.
Posiedzieli ze Mną trochę , potem wyszli. Zostałam sama usłyszałam jak ktoś znów wszedł, pomyślałam że czegoś zapomnieli, a tu nie był to Harry.
- Marlena ?- zapytał
- Tak ? - powiedział nie odwracając się do Niego.
- Słuchaj: On z tego wyjdzie, zobaczysz. Obudzi się z śpiączki i będziemy szczęśliwi. - powiedział i też słyszałam ciche chlipanie. Odwróciłam się gwałtownie i przytuliła się do Niego. Wyszeptałam:
- Ale Harry przecież On jest w stanie krytycznym, może i się wybudzi, ale kiedy ? Może się wybudzić za tydzień, za miesiąc, za pięć miesięcy, za rok, a co naj smutniejsze i najgorsze NIGDY.
- Nie mów tak. - powiedział i mocniej Mnie przytulił.
Usiedliśmy na krzesłach obydwoje wpatrywaliśmy się w Niall' a, oparłam się o ramie Harry' ego i usnęłam.
Następnego Dnia.
Obudziły Mnie jakieś piski z komputera. Otworzyłam oczy z nadzieją, że się budzi, ale nie po patrzyłam na komputera a tam prawie, że prosta linia życia, a powinna być taka jak góry. Szybko zawołałam pielęgniarkę. Kazała Mi wyjść z sali i wezwała lekarza. Siedziałam na korytarzu 30 minut. Byłam przestraszona. Bałam się tego wszystkiego dopadały Mnie myśli rodzaju: "A jak On umrze?" "Co Ja w tedy zrobię ?" "Z Kim będę dzieliła swoją miłość ?" "Co Ja w życiu będę robiła, gdy Go przy Mnie nie będzie ?" Nagle z sali wyszedł lekarz, a Ja od razu: " Co się stało ?". Lekarz odpowiedział, że Jego stan się bardziej pogorszył. Nie mogłam się powstrzymać łzy Mnie dopadły, akurat w tedy przybiegł do Mnie Harry. Spytał się: "Co się stało ? ". Ja się na Niego rzuciłam i powiedział: "Stan Niall' a się pogorszył". On tylko Mnie cmoknął w policzek i powiedział byśmy weszli do sali. Popatrzyłam na Niall' a. Szybko do Niego podbiegłam dotknęłam Jego policzka. Był zimny. Usiadłam na krześle i płakałam. Kolejne dni mijały tak samo byłam coraz bardziej roztrzęsiona, przestraszona i pewna że On już nie żyje.
Po dwóch tygodniach.
Przyszedł Harry. On odwiedzał w szpitalu Niall' a i Mnie co dziennie. Była godzina 18:38. Ja znowu przyłożyłam rękę do Jego policzka:
- Zimny Jak lód. On nie żyje. - powiedział i cała rozpłakana musnęłam Jego usta. Też były zimne zimniejsze niż zima. Podeszłam do Harry' ego i się wtuliłam w Niego tak mocno, że nie mógł oddychać. Staliśmy przy łóżku. Nie usłyszałam Jak stan zdrowia Niall' a się powprawia, a na komputerze. Harry też nie zauważył wychodził już, a Ja usiadłam na krześle i położyłam swoją rękę na Jego ręce. Poczułam, że jest dziwnie cieplejsza. Nagle poczułam jak ścisnął Moją dłoń i wyszeptał:
- Nie płacz. - powiedział strasznie lekko
Podniosłam głowę i krzyknęłam:
- Niall !
Harry jeszcze usłyszał i szybko wbiegł do sali:
- Mówiłem Ci, że się wybudzi. - powiedział uśmiechając się do Mnie.
Ja złapałam Niall' a mocniej za rękę i pocałowałam w usta. Byłam szczęśliwa.
- Niall nie wiesz jak się cieszę, że się przebudziłeś. - powiedziałam uradowana.
- Niall obiecaj, że nigdy Mnie nie opuścisz. Proszę - powiedział gładząc drugą ręką Jego policzek.
Dojechaliśmy do szpitala. Weszliśmy na salę. Zawieźli Niall' a na salę 233. Usiadłam gdzieś na krześle obok drzwi do pokoju. Siedziałam tak przez półtora godziny. Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi.
- Panie doktorze co z Nim? - zapytałam smutna.
- Pani jest jego bliską osobą ? - zapytał lekarz
- Tak. - odpowiedziałam
- Więc tak. Zapadł w śpiączkę nie wiemy kiedy się obudzi, został pobity bardzo brutalnie, ma uszkodzone prawe żebro. - mówił lekarz.
- Aha. A czy mogę do Niego wejść ? - zapytał, odkąd to usłyszałam cała zbladłam.
- Tak, tylko proszę nie hałasować , a i jeszcze rany po pobiciu też są bardzo złe. - odpowiedział lekarz w tedy to naprawdę łzy mi się kręciły w oczach.
Weszłam do pokoju, zauważyłam Niall' a naprawdę był w stanie krytycznym. Rozpłakałam się, usiadłam koło Niego na krześle. Szeptałam cos do Niego przez łzy:
- Niall pamiętasz jak się poznaliśmy ?, jaka była nasza pierwsza kłótnia ?, jak poprosiłeś bym była twoją dziewczyną ?, nasz pierwszy pocałunek ?- i tu się lekko uśmiechnęłam. - To tak szybko nie może odejść. Proszę Cię nie pozwól bym cierpiała bardziej niż w tedy, gdy bił Nas Jeck. Proszę nie zostawiaj Mnie teraz. Możemy umrzeć ze starości... - nie dokończyłam, bo ktoś wszedł do sali, a byli to Julka, Louis, Zayn i Karolina.
- Marlena ? - zapytał z troska Karolina.
- Tak ? - zapytałam odwracając się do Nich, byli przerażeni jak wyglądam.
- Co z Nim ? - zapytała za Karolinę Julka.
- Jest stanie krytycznym. - powiedziałam i na nowo się rozpłakałam.
- Nie płacz. - powiedział przytulając Mnie do siebie Zayn.
Posiedzieli ze Mną trochę , potem wyszli. Zostałam sama usłyszałam jak ktoś znów wszedł, pomyślałam że czegoś zapomnieli, a tu nie był to Harry.
- Marlena ?- zapytał
- Tak ? - powiedział nie odwracając się do Niego.
- Słuchaj: On z tego wyjdzie, zobaczysz. Obudzi się z śpiączki i będziemy szczęśliwi. - powiedział i też słyszałam ciche chlipanie. Odwróciłam się gwałtownie i przytuliła się do Niego. Wyszeptałam:
- Ale Harry przecież On jest w stanie krytycznym, może i się wybudzi, ale kiedy ? Może się wybudzić za tydzień, za miesiąc, za pięć miesięcy, za rok, a co naj smutniejsze i najgorsze NIGDY.
- Nie mów tak. - powiedział i mocniej Mnie przytulił.
Usiedliśmy na krzesłach obydwoje wpatrywaliśmy się w Niall' a, oparłam się o ramie Harry' ego i usnęłam.
Następnego Dnia.
Obudziły Mnie jakieś piski z komputera. Otworzyłam oczy z nadzieją, że się budzi, ale nie po patrzyłam na komputera a tam prawie, że prosta linia życia, a powinna być taka jak góry. Szybko zawołałam pielęgniarkę. Kazała Mi wyjść z sali i wezwała lekarza. Siedziałam na korytarzu 30 minut. Byłam przestraszona. Bałam się tego wszystkiego dopadały Mnie myśli rodzaju: "A jak On umrze?" "Co Ja w tedy zrobię ?" "Z Kim będę dzieliła swoją miłość ?" "Co Ja w życiu będę robiła, gdy Go przy Mnie nie będzie ?" Nagle z sali wyszedł lekarz, a Ja od razu: " Co się stało ?". Lekarz odpowiedział, że Jego stan się bardziej pogorszył. Nie mogłam się powstrzymać łzy Mnie dopadły, akurat w tedy przybiegł do Mnie Harry. Spytał się: "Co się stało ? ". Ja się na Niego rzuciłam i powiedział: "Stan Niall' a się pogorszył". On tylko Mnie cmoknął w policzek i powiedział byśmy weszli do sali. Popatrzyłam na Niall' a. Szybko do Niego podbiegłam dotknęłam Jego policzka. Był zimny. Usiadłam na krześle i płakałam. Kolejne dni mijały tak samo byłam coraz bardziej roztrzęsiona, przestraszona i pewna że On już nie żyje.
Po dwóch tygodniach.
Przyszedł Harry. On odwiedzał w szpitalu Niall' a i Mnie co dziennie. Była godzina 18:38. Ja znowu przyłożyłam rękę do Jego policzka:
- Zimny Jak lód. On nie żyje. - powiedział i cała rozpłakana musnęłam Jego usta. Też były zimne zimniejsze niż zima. Podeszłam do Harry' ego i się wtuliłam w Niego tak mocno, że nie mógł oddychać. Staliśmy przy łóżku. Nie usłyszałam Jak stan zdrowia Niall' a się powprawia, a na komputerze. Harry też nie zauważył wychodził już, a Ja usiadłam na krześle i położyłam swoją rękę na Jego ręce. Poczułam, że jest dziwnie cieplejsza. Nagle poczułam jak ścisnął Moją dłoń i wyszeptał:
- Nie płacz. - powiedział strasznie lekko
Podniosłam głowę i krzyknęłam:
- Niall !
Harry jeszcze usłyszał i szybko wbiegł do sali:
- Mówiłem Ci, że się wybudzi. - powiedział uśmiechając się do Mnie.
Ja złapałam Niall' a mocniej za rękę i pocałowałam w usta. Byłam szczęśliwa.
- Niall nie wiesz jak się cieszę, że się przebudziłeś. - powiedziałam uradowana.
wtorek, 2 kwietnia 2013
Rodział 32
- Ale teraz ten gnój dostanie. - powiedział całując Mnie w policzek.
Chłopcy się nami zajęli, opatrzyli rany, ponaklejali kilka plastrów, polewali rany woda utlenioną. I tak minęły 3 godziny ubrałam się w:
Poszłam do łazienki i zaczęłam nakładać lekki makijaż.
*Chłopcy*
- Niall co Ty masz zamiar zrobić ? - zapytał Go Zayn.
- Co mam zrobić ? Ty się jeszcze pytasz. Idę tam do Niego i mu wszystko wygarnę. - odpowiedział
- Aha. To My idziemy z Tobą. - powiedział Louis
Wyszliśmy z domu.
*Marlena*
Zeszłam na dół A tam były tylko dziewczyny:
- Gdzie są chłopcy ? -zapytałam
- Nie wiemy. - odpowiedziały.
- Aha. - odpowiedziałam i usiadłam koło Nich przed telewizorem.
*Niall*
Doszliśmy pod dom nie jakiego "Jeck' a". Wtargnęliśmy nie pukając.
- Puka się. - powiedział
- My mamy pukać, pogięło Cię. - odpowiedziałem
- A Wy co tu .... Powiedziały Wam ? - zapytał
- Nie !!! Domyśliliśmy się. - powiedział Liam
- Ta jasne... Już wiem która pierwsza.. Tak wiem. To ta idiotka Marlena. - powiedział
- Ona nie jest idiotką, debilu ! - wykrzyczał Niall rzucając się na Niego.
Zaczęliśmy się bić. On rzucił mnie na podłogę. Turlaliśmy się szarpiąc. Ale On był od de mnie silniejszy. Pobił Mnie do nieprzytomności.
*Zayn*
- Harry dzwoń szybko po policję !!! I do Marleny szybko !!! Najpierw do Marli. Potem po karetkę, a potem jeszcze na policję ! - krzyczałem zdoziertowany.
*Marlena*
- Halo ?
- Co chcesz Louis ? - zapytałam rozśmieszona komediom.
- Słuchaj szybko chodź do domu Jeck' a. Niall został przez Niego brutalnie pobity ! - Krzyczał do słuchawki Lou.
- Co ?! - krzyknęłam i się rozłączyłam
Koniec rozmowy.
Wybiegłam z domu nic nie mówiąc dziewczyną, a One pobiegły za Mną, bo widziały, że coś się stało. Przybiegłam szybo pod dom Jeck' a. Weszłam:
- Niall ! - krzyknęłam rozpłakana i rzuciłam się na Niego.
- Marlena pamiętaj, że Cię kochałem i kocham. - powiedział to tak jakby miał zaraz umrzeć.
- Nie mów tak Ty będzie żył będziesz rozumiesz ?! - krzyczałam do Niall' a.
- Marlena zrozum Ja już nie przeżyję. - powiedział.
- Nie mów tak ! Tak nie będzie, Ty będziesz żył. Kocham Cię ! Nie pozwolę Ci odejść. - powiedziałam i pocałowałam Go w policzek.
Przyjechała karetka i z Nią też policja. Ja pojechałam z Niall' em do szpitala. A chłopaki zostali z dziewczynami by wytłumaczyć całą sprawę.
_______________________________________________
No i napisałam. Ale dzisiaj kolejnego nie napiszę.
Następny rozdział będzie, gdy będzie 5 komentarzy.
Chłopcy się nami zajęli, opatrzyli rany, ponaklejali kilka plastrów, polewali rany woda utlenioną. I tak minęły 3 godziny ubrałam się w:
Poszłam do łazienki i zaczęłam nakładać lekki makijaż.
*Chłopcy*
- Niall co Ty masz zamiar zrobić ? - zapytał Go Zayn.
- Co mam zrobić ? Ty się jeszcze pytasz. Idę tam do Niego i mu wszystko wygarnę. - odpowiedział
- Aha. To My idziemy z Tobą. - powiedział Louis
Wyszliśmy z domu.
*Marlena*
Zeszłam na dół A tam były tylko dziewczyny:
- Gdzie są chłopcy ? -zapytałam
- Nie wiemy. - odpowiedziały.
- Aha. - odpowiedziałam i usiadłam koło Nich przed telewizorem.
*Niall*
Doszliśmy pod dom nie jakiego "Jeck' a". Wtargnęliśmy nie pukając.
- Puka się. - powiedział
- My mamy pukać, pogięło Cię. - odpowiedziałem
- A Wy co tu .... Powiedziały Wam ? - zapytał
- Nie !!! Domyśliliśmy się. - powiedział Liam
- Ta jasne... Już wiem która pierwsza.. Tak wiem. To ta idiotka Marlena. - powiedział
- Ona nie jest idiotką, debilu ! - wykrzyczał Niall rzucając się na Niego.
Zaczęliśmy się bić. On rzucił mnie na podłogę. Turlaliśmy się szarpiąc. Ale On był od de mnie silniejszy. Pobił Mnie do nieprzytomności.
*Zayn*
- Harry dzwoń szybko po policję !!! I do Marleny szybko !!! Najpierw do Marli. Potem po karetkę, a potem jeszcze na policję ! - krzyczałem zdoziertowany.
*Marlena*
- Halo ?
- Co chcesz Louis ? - zapytałam rozśmieszona komediom.
- Słuchaj szybko chodź do domu Jeck' a. Niall został przez Niego brutalnie pobity ! - Krzyczał do słuchawki Lou.
- Co ?! - krzyknęłam i się rozłączyłam
Koniec rozmowy.
Wybiegłam z domu nic nie mówiąc dziewczyną, a One pobiegły za Mną, bo widziały, że coś się stało. Przybiegłam szybo pod dom Jeck' a. Weszłam:
- Niall ! - krzyknęłam rozpłakana i rzuciłam się na Niego.
- Marlena pamiętaj, że Cię kochałem i kocham. - powiedział to tak jakby miał zaraz umrzeć.
- Nie mów tak Ty będzie żył będziesz rozumiesz ?! - krzyczałam do Niall' a.
- Marlena zrozum Ja już nie przeżyję. - powiedział.
- Nie mów tak ! Tak nie będzie, Ty będziesz żył. Kocham Cię ! Nie pozwolę Ci odejść. - powiedziałam i pocałowałam Go w policzek.
Przyjechała karetka i z Nią też policja. Ja pojechałam z Niall' em do szpitala. A chłopaki zostali z dziewczynami by wytłumaczyć całą sprawę.
_______________________________________________
No i napisałam. Ale dzisiaj kolejnego nie napiszę.
Następny rozdział będzie, gdy będzie 5 komentarzy.
Rodział 31
- A jak zadzwonimy po policję ? - zapytała Karolina, wstawiając się za Julkę.
- yyy... no może, bo tylko wyjdę w tedy, bo nie chcę zrujnować reputacji. - odpowiedział i wyszedł
- Kara skąd przyszedł Ci taki pomysł do głowy ? - zapytałam
- A... Zayn Mnie nauczył. - odpowiedziała
- Kiedy ? - zapytała Julka
- Kiedyś, jak poprosił, żebym oddała mu lusterko. - odpowiedziała uśmiechając się.
- Aha. - odpowiedziałyśmy i zaczęłyśmy się śmiać.
Dzień mijał zabawnie, a zarazem tęskniłyśmy za chłopcami. Wszystko szło w porzo, dopóki nie nadszedł koniec miesiąca. Był obrzydliwy dzień, padało, wiał wiatr i było chłodno. Siedziałyśmy w domu, przed telewizorem i oglądałyśmy jakąś tandetna komedię. Gdy nagle usłyszałyśmy brutalne pukanie do drzwi. Przestraszyłyśmy się. Julka podeszła do drzwi i je uchyliła, ale za Nim zdążyła je zamknąć do domu w targną Jeck, uciekałyśmy po całym domu. w dodatku do tego deszczu dołączyły się grzmoty, lało jak z cebra. Schowałam się na strychu, było strasznie wszystkie krople deszczu odbijały się od blachy domu i jeszcze te grzmoty. Cała się spociłam ze strachu. Nagle usłyszałam jak pękła deska. Usłyszałam kroki, zaczęłam bać się co raz bardzie i bardziej. Nagle poczułam kopnięcie w plecy, zabolało strasznie, odwróciłam się i ujrzałam Jeck' a. Nagle na strych wbiegły dziewczyny:
- Zostaw Ją !!! - krzyknęły
- Czemu. Pokaże Jej co to jest ból. - odpowiedział i Mnie uderzył.
Po policzku zaczęły Mi spływać łzy. On krzyczał: "Uspokój się, nikt Cię i Was nie uratuje. Wasi chłopcy już dawno stąd pojechali". Minął tydzień. Zapomniałyśmy z dziewczynami kiedy chłopcy maja przyjechać. Byłyśmy podrapane, posiniaczone i miałyśmy poszarpane ubrania. Bił Nas co dziennie. I tylko On pamiętał kiedy chłopcy maja wrócić. Pod koniec dnia, bo na następny mieli przyjechać. Opadłyśmy wszystkie trzy na kanapę i płakałyśmy. A On tylko wychodząc powiedział:
- Jeśli powiecie chłopakom kto wam to zrobił , to następnego dnia i nigdy więcej ich nie ujrzycie.
Minęła noc.
Następnego Dnia.
*Chłopcy*
Byliśmy zmęczeni, ale śmialiśmy się. Co Nas zdziwiło to, to że dom był otwarty. Pomyśleliśmy, że dziewczyny zapomniały zamknąć drzwi. Ale to co tam zobaczyliśmy:
- Jezus Maria. Marlena ! - wykrzyknął Niall i podbiegł do Mnie.
- Julka !!! Kotku ! - krzyknął Louis i podbiegł do Julki
- Karolina !!! - wrzasnął Zayn i jak najszybciej podbiegł do Karoliny
- Marlena, Proszę powiedz coś, proszę. - mówił płacząc Niall
- Julka, obudź się! - wykrzykiwał Louis.
- Karoliniu, proszę Cię odezwij się !! - mówił Zayn był tak roztrzęsiony jak nie wiem.
*Marlena*
- Niall, co Wy tu robicie ? - zapytałam tak słabo, że nawet Niall Mnie prawie nie usłyszał.
- Co My tu robimy ? Przecież minął miesiąc. Ale to teraz jest nie ważne... Kto Wam to zrobił ? Jak się czujecie ? - zapytali chłopcy nawet Liam i Harry.
Nic nie odpowiedziałyśmy.
- Pytamy się - powiedzieli patrząc na Nas
Nie odpowiedziałyśmy.
- No proszę. - powiedzieli
- Nie możemy Wam powiedzieć. - odpowiedziały dziewczyny. Ja już nie mogłam wytrzymać rozpłakałam się. Niall to zauważył i Mnie przytulił.
- A Ty Marlena ? Powiesz Nam ? - zapytali chłopcy.
Dziewczyny popatrzyły na Mnie błagalnym wzrokiem, Ja im Na to pokręciłam głową na znak, że powiem. Nie mogłam wytrzymać.
- Ja tak nie mogę ! To.. był.. był ... To był Jeck ! - krzyknęłam najpierw przerywając, a potem szybko.
- Jak to ten debil ?! - krzyknął Zayn i Louis.
A Niall wszystkie się domyślił:
- Nie chciałyście Nam powiedzieć, bo On Wam zagroził, że coś Nam zrobi ?
- Tak, powiedział że jak się wygadamy to już nigdy Was nie zobaczymy. - powiedziałam rzucając się w ramiona Niall' a...
_________________________________________________
Tak wiem BEZNADZIEJNY !!! Następny mogę tylko powiedzieć, że dziś, jutro lub pojutrze. A zresztą napiszę jak Mnie natchnienie złapie.
- yyy... no może, bo tylko wyjdę w tedy, bo nie chcę zrujnować reputacji. - odpowiedział i wyszedł
- Kara skąd przyszedł Ci taki pomysł do głowy ? - zapytałam
- A... Zayn Mnie nauczył. - odpowiedziała
- Kiedy ? - zapytała Julka
- Kiedyś, jak poprosił, żebym oddała mu lusterko. - odpowiedziała uśmiechając się.
- Aha. - odpowiedziałyśmy i zaczęłyśmy się śmiać.
Dzień mijał zabawnie, a zarazem tęskniłyśmy za chłopcami. Wszystko szło w porzo, dopóki nie nadszedł koniec miesiąca. Był obrzydliwy dzień, padało, wiał wiatr i było chłodno. Siedziałyśmy w domu, przed telewizorem i oglądałyśmy jakąś tandetna komedię. Gdy nagle usłyszałyśmy brutalne pukanie do drzwi. Przestraszyłyśmy się. Julka podeszła do drzwi i je uchyliła, ale za Nim zdążyła je zamknąć do domu w targną Jeck, uciekałyśmy po całym domu. w dodatku do tego deszczu dołączyły się grzmoty, lało jak z cebra. Schowałam się na strychu, było strasznie wszystkie krople deszczu odbijały się od blachy domu i jeszcze te grzmoty. Cała się spociłam ze strachu. Nagle usłyszałam jak pękła deska. Usłyszałam kroki, zaczęłam bać się co raz bardzie i bardziej. Nagle poczułam kopnięcie w plecy, zabolało strasznie, odwróciłam się i ujrzałam Jeck' a. Nagle na strych wbiegły dziewczyny:
- Zostaw Ją !!! - krzyknęły
- Czemu. Pokaże Jej co to jest ból. - odpowiedział i Mnie uderzył.
Po policzku zaczęły Mi spływać łzy. On krzyczał: "Uspokój się, nikt Cię i Was nie uratuje. Wasi chłopcy już dawno stąd pojechali". Minął tydzień. Zapomniałyśmy z dziewczynami kiedy chłopcy maja przyjechać. Byłyśmy podrapane, posiniaczone i miałyśmy poszarpane ubrania. Bił Nas co dziennie. I tylko On pamiętał kiedy chłopcy maja wrócić. Pod koniec dnia, bo na następny mieli przyjechać. Opadłyśmy wszystkie trzy na kanapę i płakałyśmy. A On tylko wychodząc powiedział:
- Jeśli powiecie chłopakom kto wam to zrobił , to następnego dnia i nigdy więcej ich nie ujrzycie.
Minęła noc.
Następnego Dnia.
*Chłopcy*
Byliśmy zmęczeni, ale śmialiśmy się. Co Nas zdziwiło to, to że dom był otwarty. Pomyśleliśmy, że dziewczyny zapomniały zamknąć drzwi. Ale to co tam zobaczyliśmy:
- Jezus Maria. Marlena ! - wykrzyknął Niall i podbiegł do Mnie.
- Julka !!! Kotku ! - krzyknął Louis i podbiegł do Julki
- Karolina !!! - wrzasnął Zayn i jak najszybciej podbiegł do Karoliny
- Marlena, Proszę powiedz coś, proszę. - mówił płacząc Niall
- Julka, obudź się! - wykrzykiwał Louis.
- Karoliniu, proszę Cię odezwij się !! - mówił Zayn był tak roztrzęsiony jak nie wiem.
*Marlena*
- Niall, co Wy tu robicie ? - zapytałam tak słabo, że nawet Niall Mnie prawie nie usłyszał.
- Co My tu robimy ? Przecież minął miesiąc. Ale to teraz jest nie ważne... Kto Wam to zrobił ? Jak się czujecie ? - zapytali chłopcy nawet Liam i Harry.
Nic nie odpowiedziałyśmy.
- Pytamy się - powiedzieli patrząc na Nas
Nie odpowiedziałyśmy.
- No proszę. - powiedzieli
- Nie możemy Wam powiedzieć. - odpowiedziały dziewczyny. Ja już nie mogłam wytrzymać rozpłakałam się. Niall to zauważył i Mnie przytulił.
- A Ty Marlena ? Powiesz Nam ? - zapytali chłopcy.
Dziewczyny popatrzyły na Mnie błagalnym wzrokiem, Ja im Na to pokręciłam głową na znak, że powiem. Nie mogłam wytrzymać.
- Ja tak nie mogę ! To.. był.. był ... To był Jeck ! - krzyknęłam najpierw przerywając, a potem szybko.
- Jak to ten debil ?! - krzyknął Zayn i Louis.
A Niall wszystkie się domyślił:
- Nie chciałyście Nam powiedzieć, bo On Wam zagroził, że coś Nam zrobi ?
- Tak, powiedział że jak się wygadamy to już nigdy Was nie zobaczymy. - powiedziałam rzucając się w ramiona Niall' a...
_________________________________________________
Tak wiem BEZNADZIEJNY !!! Następny mogę tylko powiedzieć, że dziś, jutro lub pojutrze. A zresztą napiszę jak Mnie natchnienie złapie.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 30
- Hej kotek. - powiedział podchodząc do Mnie Jeck i klapnął Mnie w tyłek.
- Nie mów tak do mnie. - odpowiedziałam
- Czemu ? - zapytał
- No bo nie jesteśmy razem. - odpowiedziałam
Jeck zauważył, że zbliżają się dziewczyny. Więc tylko poszedł i szepnął:
- Jeszcze zobaczymy.
Dziewczyny podeszły:
- Czego On od Ciebie chciał ? - zapytała Julka
- Nic. - odpowiedziałam
- Tssa... gadaj, szybko - powiedziała
- No... - nie zdążyłam powiedzieć, bo zadzwonił dzwonek.
Lekcje leciały, a Ja chodziłam cała przestraszona. W końcu szkoła do biegła końca, ale jutro znowu trzeba wstać. Wyszła ze szkoły i pomaszerowałam prosto do domu nie czekając na dziewczyny. Weszłam do domu, rzuciłam torbę na podłogę i weszłam do kuchni nastawiłam wodę na herbatę, włożyłam torebkę herbaty do kubka z napisem: "I LOVE YOU". Gdy woda zaczęła gwizdać usłyszałam głos piosenki: Justin Bieber - As Long As Love Me. Od razu wiedział, że dzwoni Niall, bo tylko do Niego mam ten głos piosenki. Odebrałam i wróciłam wyłączyć czajnik. Rozmowa:
- "No hej misiu" - powiedziałam do Niall' a.
- "Cześć, tęsknię." - powiedział Niall
- "Oj kotku, przecież wyjechałeś dopiero przed wczoraj" - powiedziałam
- "Ale już tęsknię. Jak tam u Ciebie ? " - zapytał
- "Ja za Tobą tez tęsknię. Dobrze, a u Ciebie ?" - odpowiedziałam
- "U mnie też wszystko dobrze." - powiedział - "Muszę już kończyć, Pa kochanie"
- "No Pa, buziaczki pozdrów tam reszte" - odpowiedziałam
- "Dobrze" - powiedział i się rozłączył.
Mina od razu Mi zesmutniała. W moich myślach:
"Może jednak powinnam mu o tym powiedzieć, ale On w tedy od razu odwoła trasę i powie wszystko Louis' owi i Zayn' owi i do tego tu jeszcze przyjadą. I..." Nie dokończyła myśli, bo usłyszałam kroki wchodzące, odwróciłam się, a w drzwiach ujrzałam... Jeck' a. Przestraszyłam sie, bałam się Go:
- Czego tu chcesz ?! - krzyknęłam
- No, szepnąłem Ci w szkole. - powiedział i się zadziornie uśmiechnął. Zaczął się do Mnie zbliżać.
- Wyjdź ! - krzyknęłam
- Czemu ?
- No bo wyjdź ! - krzyknęłam ponownie.
- Nie wyjdę. - powiedział i złapał Mnie za nadgarstek.
- Zostaw Mnie !!! Puszczaj !!! - krzyczałam
- Nie krzycz. Teraz Cię twój ukochany nie usłyszy. - powiedział
- a... - nie zdążyłam dokończyć, bo przycisnął Mnie do lady i zaczął całować.
Próbowałam się wyrwać, ale to nic nie dawało, w końcu kopnęłam Go w Jego czułe miejsce i się odsuną, ale przy tym uderzył Mnie pięścią w brzuch. Zemdlałam, On wyszedł z domu.
*Dziewczyny*
Byłyśmy złe, że Marla nie zaczekała na Nas. Gdy szłyśmy, śmiałyśmy się, ale gdy zauważyłyśmy, że dom ma uchylone drzwi przestraszyłyśmy się, weszłyśmy szybko do środka. W salonie nikogo nie było, weszłyśmy do kuchni. To co tam zobaczyłyśmy przeraziło Nas do końca. Marla leżała w kałuży krwi. Przestraszyłyśmy się. Karolina sprawdziła puls i powiedziała " ŻYJE ", Ja zadzwoniłam po karetkę. Przyjechała bardzo szybko. Zabrali Ją do szpitala.
- Kara może jednak lepiej zadzwonić do Niall' a. - zapytałam
- Nie. - odpowiedziałam
- Czemu ? - zapytałam
- Bo Julka zrozum Marla Mnie prosiła kiedyś, że jak coś się Jej stanie to żebyśmy nie dzwoniły do Niall' a. - powiedziałam
- Aha. - odpowiedziałam
Zauważyłyśmy lekarza.
- Coś Jej jest ? - zapytałam
- Przepraszam Pani jest ? - zapytał lekarz
- Jestem Karolina przyjaciółka Marleny. - odpowiedziałam
- Aha. Dobrze. Więc tak z tego co zbadaliśmy do stała mocno pięścią w brzuch, ale nic Jej nie jest już się obudziła. - powiedział lekarz i odszedła.
- Aha. A i jeszcze, możemy do Niej wejść ? - zapytałam
- A pani pewnie jest druga przyjaciółką Pani Marleny ? - zapytał lekarz
- Tak jestem Julka. - odpowiedziałam
- Oczywiście możecie wejść obydwie. - odpowiedział
Weszłyśmy:
- Marlena kto Ci to zrobił ? - zapytałam delikatnie
- Dziewczyny, Ja nie moge Wam powiedzieć. - powiedział marlena
- Ale, Marla musisz. - powiedziałam
- Julka. Nie mogę. - powiedziała Marlena
- Mów. - powiedziałam
- Kara ? No dobrze. To był... to.. był.. Je..Je..Jeck - powiedział Marlena
- Jak to ? - zapytałyśmy.
*Marlena*
Opowiedziałam wszystko dziewczyną. Prosiłam ich by nie dzwoniły do Niall' a . Posłuchały. Zostały ze Mną aż do wypisania Mnie ze szpitala, a to było dzisiaj, bo to tylko uderzenie pięścią. Wróciłyśmy do domu koło 19:00. Ku naszemu zdziwieniu drzwi były otwarte, weszłyśmy i zobaczyłyśmy jak ktoś siedzi na kanapie, to był Jeck.
- Czego Ty tu znowu chcesz ?! - krzyknęłam pytająco
- No wpadłem do Was. - odpowiedział i się szyderczo uśmiechnął
- Tssa.. - odpowiedziała Karolina
- Wypie*dalaj z tond - powiedział Julka
- Nie mam zamiaru. - powiedział...
- Nie mów tak do mnie. - odpowiedziałam
- Czemu ? - zapytał
- No bo nie jesteśmy razem. - odpowiedziałam
Jeck zauważył, że zbliżają się dziewczyny. Więc tylko poszedł i szepnął:
- Jeszcze zobaczymy.
Dziewczyny podeszły:
- Czego On od Ciebie chciał ? - zapytała Julka
- Nic. - odpowiedziałam
- Tssa... gadaj, szybko - powiedziała
- No... - nie zdążyłam powiedzieć, bo zadzwonił dzwonek.
Lekcje leciały, a Ja chodziłam cała przestraszona. W końcu szkoła do biegła końca, ale jutro znowu trzeba wstać. Wyszła ze szkoły i pomaszerowałam prosto do domu nie czekając na dziewczyny. Weszłam do domu, rzuciłam torbę na podłogę i weszłam do kuchni nastawiłam wodę na herbatę, włożyłam torebkę herbaty do kubka z napisem: "I LOVE YOU". Gdy woda zaczęła gwizdać usłyszałam głos piosenki: Justin Bieber - As Long As Love Me. Od razu wiedział, że dzwoni Niall, bo tylko do Niego mam ten głos piosenki. Odebrałam i wróciłam wyłączyć czajnik. Rozmowa:
- "No hej misiu" - powiedziałam do Niall' a.
- "Cześć, tęsknię." - powiedział Niall
- "Oj kotku, przecież wyjechałeś dopiero przed wczoraj" - powiedziałam
- "Ale już tęsknię. Jak tam u Ciebie ? " - zapytał
- "Ja za Tobą tez tęsknię. Dobrze, a u Ciebie ?" - odpowiedziałam
- "U mnie też wszystko dobrze." - powiedział - "Muszę już kończyć, Pa kochanie"
- "No Pa, buziaczki pozdrów tam reszte" - odpowiedziałam
- "Dobrze" - powiedział i się rozłączył.
Mina od razu Mi zesmutniała. W moich myślach:
"Może jednak powinnam mu o tym powiedzieć, ale On w tedy od razu odwoła trasę i powie wszystko Louis' owi i Zayn' owi i do tego tu jeszcze przyjadą. I..." Nie dokończyła myśli, bo usłyszałam kroki wchodzące, odwróciłam się, a w drzwiach ujrzałam... Jeck' a. Przestraszyłam sie, bałam się Go:
- Czego tu chcesz ?! - krzyknęłam
- No, szepnąłem Ci w szkole. - powiedział i się zadziornie uśmiechnął. Zaczął się do Mnie zbliżać.
- Wyjdź ! - krzyknęłam
- Czemu ?
- No bo wyjdź ! - krzyknęłam ponownie.
- Nie wyjdę. - powiedział i złapał Mnie za nadgarstek.
- Zostaw Mnie !!! Puszczaj !!! - krzyczałam
- Nie krzycz. Teraz Cię twój ukochany nie usłyszy. - powiedział
- a... - nie zdążyłam dokończyć, bo przycisnął Mnie do lady i zaczął całować.
Próbowałam się wyrwać, ale to nic nie dawało, w końcu kopnęłam Go w Jego czułe miejsce i się odsuną, ale przy tym uderzył Mnie pięścią w brzuch. Zemdlałam, On wyszedł z domu.
*Dziewczyny*
Byłyśmy złe, że Marla nie zaczekała na Nas. Gdy szłyśmy, śmiałyśmy się, ale gdy zauważyłyśmy, że dom ma uchylone drzwi przestraszyłyśmy się, weszłyśmy szybko do środka. W salonie nikogo nie było, weszłyśmy do kuchni. To co tam zobaczyłyśmy przeraziło Nas do końca. Marla leżała w kałuży krwi. Przestraszyłyśmy się. Karolina sprawdziła puls i powiedziała " ŻYJE ", Ja zadzwoniłam po karetkę. Przyjechała bardzo szybko. Zabrali Ją do szpitala.
- Kara może jednak lepiej zadzwonić do Niall' a. - zapytałam
- Nie. - odpowiedziałam
- Czemu ? - zapytałam
- Bo Julka zrozum Marla Mnie prosiła kiedyś, że jak coś się Jej stanie to żebyśmy nie dzwoniły do Niall' a. - powiedziałam
- Aha. - odpowiedziałam
Zauważyłyśmy lekarza.
- Coś Jej jest ? - zapytałam
- Przepraszam Pani jest ? - zapytał lekarz
- Jestem Karolina przyjaciółka Marleny. - odpowiedziałam
- Aha. Dobrze. Więc tak z tego co zbadaliśmy do stała mocno pięścią w brzuch, ale nic Jej nie jest już się obudziła. - powiedział lekarz i odszedła.
- Aha. A i jeszcze, możemy do Niej wejść ? - zapytałam
- A pani pewnie jest druga przyjaciółką Pani Marleny ? - zapytał lekarz
- Tak jestem Julka. - odpowiedziałam
- Oczywiście możecie wejść obydwie. - odpowiedział
Weszłyśmy:
- Marlena kto Ci to zrobił ? - zapytałam delikatnie
- Dziewczyny, Ja nie moge Wam powiedzieć. - powiedział marlena
- Ale, Marla musisz. - powiedziałam
- Julka. Nie mogę. - powiedziała Marlena
- Mów. - powiedziałam
- Kara ? No dobrze. To był... to.. był.. Je..Je..Jeck - powiedział Marlena
- Jak to ? - zapytałyśmy.
*Marlena*
Opowiedziałam wszystko dziewczyną. Prosiłam ich by nie dzwoniły do Niall' a . Posłuchały. Zostały ze Mną aż do wypisania Mnie ze szpitala, a to było dzisiaj, bo to tylko uderzenie pięścią. Wróciłyśmy do domu koło 19:00. Ku naszemu zdziwieniu drzwi były otwarte, weszłyśmy i zobaczyłyśmy jak ktoś siedzi na kanapie, to był Jeck.
- Czego Ty tu znowu chcesz ?! - krzyknęłam pytająco
- No wpadłem do Was. - odpowiedział i się szyderczo uśmiechnął
- Tssa.. - odpowiedziała Karolina
- Wypie*dalaj z tond - powiedział Julka
- Nie mam zamiaru. - powiedział...
Rozdział 29
*Marlena*
Dzień był śliczny taki sam jak wczoraj. Nie zawsze można było trafić na tak dzień. Każdy szczęśliwy, było dużo śmiechu. Tańce, zabawy, tu dopiero czułam się jak małe dziecko. poprawiny skończyły się o 23:00, bo chłopcy mieli trasę koncertową.
Następnego Dnia.
Obudziły Mnie lekkie buziaki w policzka:
- Co się dzieje ?- spytałam z zamkniętymi oczami
- Wstawaj jest już 10:02. - powiedział Niall
- Już ta godzina ? - zapytałam wstając z łóżka.
Ubrałam się w:
- Wyglądasz pięknie. - powiedział Niall
- Oj Niall, wiem że dzisiaj widzimy się ostatni raz i nie wiem kiedy wrócisz, ale nie musisz Mnie tak chwalić. - powiedziałam
- Ale naprawdę pięknie wyglądasz. Ale nie rozumiem czemu nie nosisz szpilek, jesteś niska i do tego zakładasz jeszcze tylko balerinki. Na naszym ślubie też będziesz miła balerinki ? - powiedział Niall
- No bo nie lubię szpilek to ich nie noszę. Tak, tylko że na małym obcasiku. - odpowiedziałam posyłając mu promienny uśmiech.
- Aha. - odpowiedział i Mnie przytulił.
Zeszliśmy na dół, widział jacy wszyscy szczęśliwi. Zjedliśmy pożegnaliśmy się z chłopcami, a Oni nam powiedzieli, że wrócą za miesiąc. Byłyśmy smutne, że wyjeżdżają. Ale też szczęśliwe, bo zostajemy same. Minął ten dzień bardzo szybko i nudno, baz chłopaków to nic, bo Oni to się w kółko wygłupiali.
Następnego Dnia.
Spałam, a obudziło nie mocne szturchanie. Otworzyłam jedno oko ujrzałam Karolinę.
- Co się stało ?- zapytałam zaspana
- Marla wstawaj, prędko ! - krzyknęła
- No już wstałam. - wstałam poszłam do łazienki.
Ubrałam się w:
- No gadaj co się stało. - powiedział i usiedliśmy na łóżku
- Marcin dzwonił ! - krzyknęła, a do pokoju wbiegła Julka
- Jak to ten gnojek znowu Ci dokucza ? - zapytała zła
- Tak. On powiedział, że się dowie gdzie mieszkamy i tu przyjedzie. - powiedziała Karolina tak wystraszona jak nigdy dotąd.
- To co robimy ? - zapytała Julka skołowana siadając koło Nas na łóżku.
- Dziewczyny opanujmy się. Po pierwsze niby skąd ma wiedzieć gdzie mieszkamy ? Po drugie nie możemy dzwonić do chłopców, bo odwołają trasę. - powiedziałam
- No ale.... no... wiesz... - nie mogła nic powiedzieć Karolina.
- No bo chłopaki, powiedzieli w mediach gdzie mieszkamy i teraz w gazetach piszą o tym, a Niall prosił by nie mówili, że ma dziewczynę i jak się nazywa. - powiedziała szybko i sprawnie Julka.
- No i pięknie wygadałaś się . - powiedziała przestraszona Karolina.
- Co ?! Teraz to na pewno Nas znajdzie ! - krzyknęłam.
- Marla spokojnie. - powiedziała Julka
- Dobrze, ale powiedz Mi co My teraz zrobimy ? - zapytałam
- Nie wiem. - odpowiedziała Karolina
I tak Minął kolejny dzień, minął na zastanawianiu się co zrobić by Marcin nie postawił nogi w naszym domu.
Następny Dzień.
Miałyśmy iść do szkoły. Wstałam, ubrałam się w:
- Dziewczyny zbiórka! - krzyknęłam
- Już idziemy. - odpowiedziały chórem.
Poszłyśmy do szkoły. Szkoła jak szkoła, ale Jeck znowu dawał za wygraną.
________________________________________________
Wiem, że krótki ale to wasza wina. Nie dajecie komentarzy to robię coraz krótsze.
Dzień był śliczny taki sam jak wczoraj. Nie zawsze można było trafić na tak dzień. Każdy szczęśliwy, było dużo śmiechu. Tańce, zabawy, tu dopiero czułam się jak małe dziecko. poprawiny skończyły się o 23:00, bo chłopcy mieli trasę koncertową.
Następnego Dnia.
Obudziły Mnie lekkie buziaki w policzka:
- Co się dzieje ?- spytałam z zamkniętymi oczami
- Wstawaj jest już 10:02. - powiedział Niall
- Już ta godzina ? - zapytałam wstając z łóżka.
Ubrałam się w:
- Wyglądasz pięknie. - powiedział Niall
- Oj Niall, wiem że dzisiaj widzimy się ostatni raz i nie wiem kiedy wrócisz, ale nie musisz Mnie tak chwalić. - powiedziałam
- Ale naprawdę pięknie wyglądasz. Ale nie rozumiem czemu nie nosisz szpilek, jesteś niska i do tego zakładasz jeszcze tylko balerinki. Na naszym ślubie też będziesz miła balerinki ? - powiedział Niall
- No bo nie lubię szpilek to ich nie noszę. Tak, tylko że na małym obcasiku. - odpowiedziałam posyłając mu promienny uśmiech.
- Aha. - odpowiedział i Mnie przytulił.
Zeszliśmy na dół, widział jacy wszyscy szczęśliwi. Zjedliśmy pożegnaliśmy się z chłopcami, a Oni nam powiedzieli, że wrócą za miesiąc. Byłyśmy smutne, że wyjeżdżają. Ale też szczęśliwe, bo zostajemy same. Minął ten dzień bardzo szybko i nudno, baz chłopaków to nic, bo Oni to się w kółko wygłupiali.
Następnego Dnia.
Spałam, a obudziło nie mocne szturchanie. Otworzyłam jedno oko ujrzałam Karolinę.
- Co się stało ?- zapytałam zaspana
- Marla wstawaj, prędko ! - krzyknęła
- No już wstałam. - wstałam poszłam do łazienki.
Ubrałam się w:
- No gadaj co się stało. - powiedział i usiedliśmy na łóżku
- Marcin dzwonił ! - krzyknęła, a do pokoju wbiegła Julka
- Jak to ten gnojek znowu Ci dokucza ? - zapytała zła
- Tak. On powiedział, że się dowie gdzie mieszkamy i tu przyjedzie. - powiedziała Karolina tak wystraszona jak nigdy dotąd.
- To co robimy ? - zapytała Julka skołowana siadając koło Nas na łóżku.
- Dziewczyny opanujmy się. Po pierwsze niby skąd ma wiedzieć gdzie mieszkamy ? Po drugie nie możemy dzwonić do chłopców, bo odwołają trasę. - powiedziałam
- No ale.... no... wiesz... - nie mogła nic powiedzieć Karolina.
- No bo chłopaki, powiedzieli w mediach gdzie mieszkamy i teraz w gazetach piszą o tym, a Niall prosił by nie mówili, że ma dziewczynę i jak się nazywa. - powiedziała szybko i sprawnie Julka.
- No i pięknie wygadałaś się . - powiedziała przestraszona Karolina.
- Co ?! Teraz to na pewno Nas znajdzie ! - krzyknęłam.
- Marla spokojnie. - powiedziała Julka
- Dobrze, ale powiedz Mi co My teraz zrobimy ? - zapytałam
- Nie wiem. - odpowiedziała Karolina
I tak Minął kolejny dzień, minął na zastanawianiu się co zrobić by Marcin nie postawił nogi w naszym domu.
Następny Dzień.
Miałyśmy iść do szkoły. Wstałam, ubrałam się w:
- Dziewczyny zbiórka! - krzyknęłam
- Już idziemy. - odpowiedziały chórem.
Poszłyśmy do szkoły. Szkoła jak szkoła, ale Jeck znowu dawał za wygraną.
________________________________________________
Wiem, że krótki ale to wasza wina. Nie dajecie komentarzy to robię coraz krótsze.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










